niedziela, 27 lutego 2011

Moje czytadła...." Przeklęte kamienie" -Yaron Svoray ,Richard Hammer

 Z Prologu :
       " Nazywano je Diamentami życia. wielkie,nieoszlifowane kamienie -  surowe diamenty najwyższej jakości . Kupowane przez bogatych Żydów z Europy Wschodniej w pierwszych dekadach XX wieku , miały służyć jako zabezpieczenie , paszport do ocalenia i nowego życia , kiedy nadejdzie katastrofa .
diamentami śmierci stały się po 1939 ,kiedy Trzecia Rzesza podbiła Polskę, a zwłaszcza w drugiej połowie 1941 roku , gdy hitlerowska machina wojenna przetoczyła się przez Bałkany ....
  Jest to historia podróży 40 z owych Diamentów Życia prze oceany i kontynenty , i historia tych , którzy je posiadali ,którzy ich pragnęli...którzy zmuszeni byli się ich wyrzec , historia tych którzy dla nich umierali , a także dwóch amerykańskich żołnierzy, którzy odebrali je oficerom SS , a następnie zakopali w okopie .
  Jest to również historia jednego człowieka Yarona Svoraya , który poświecił ponad 10 lat życia na ich odszukanie ."
 Na podstawie książki powstał dwu godzinny film dokumentalny , wyprodukowany i emitowany przez brytyjski The History Channel .

piątek, 25 lutego 2011

2 / 12 ; Luty

   Z powodu długotrwałej choroby mojej córki i w tym czasie również mojej . Pracę w projekcie 12/12 na Luty zdążyłam skończyć dopiero wczoraj . Prawie cudem zmieściłam się w tym miesiącu . Dlatego też zostałam poniekąd  zmuszona do użycia tego co miałam w domu. Wiec efekt jest taki a nie inny.
Oto moja praca na Luty - rękawica kuchenna w kształcie serca :
tył
przód 
    Do kompletu uszyłam też drugą :-)


*****
   Przy okazji chciałam poinformować, że moje odpowiedzi na komentarze umieszczam od razu w komentarzach. Może nie jest to często spotykane, ale dla mnie wygodniejsze ;-) I staram się zawsze na nie odpowiadać :-)


środa, 9 lutego 2011

Chorowitki..

  Od kilku ładnych dni mamy Luty i powinnam  się zabrać za wyzwanie lutowe z projektu 12/12 . Niestety  w zeszłym tygodniu się wszyscy pochorowaliśmy. Mężowi i synowi przeszło przez weekend, a mnie i córkę nadal przeziębienie trzyma . Uporczywe takie grypo podobne cuś :-(  . Na tyle paskudne, że córce we wtorek lekarka dołożyła antybiotyk .  A na dokładkę moja maszyna do szycia też coś fochy ma , jak nigdy nagle zaczęła w trakcie szycia pętelkować .  Wymieniam całą tkaninę w lalczynym wózku /spacerówce . Materiał wyblakł i dziur się przez dwa lata dorobił .Wyglądało to tragicznie,ale wyrzucić szkoda . Materiał zerwałam , to teraz same
rurki  są , to szyję nowe "cuś" ,żeby to jakoś wyglądało i do użytku lalkom się nadawało. Więc maszyna jak najbardziej potrzebna, to się wzięła i "głupieje" a ja z nią ,ponieważ nie wiem od czego ona tak nagle :-/
Wyzwanie lutowe chyba mi przyjdzie ręcznie zszywać ....na razie leży w kawałkach wykrojone  :-(
  Jak ktoś ciekawy co mamy do zrobienia w Lutym , zapraszam TU
A w międzyczasie "modzę" cosiki dla 3 osób w zabawie "Podaj dalej" ,ale kiedy ja je skończę....
Więc  wynocha ode mnie bakterie i inne paskudy ...nie mam ochoty na chorowanie !!