piątek, 17 lutego 2017

5. Sukienka skończona

   Aż wstyd jak dawno nic tu nie napisałam. Trzeba zacząć kurze wymiatać, to może do wiosny się wyrobię 😳  
Ostatni wpis był o sukience,którą robiłam i robiłam i robiłam ...aż zrobiłam. Uwaga, pokażę jak wyszła, ale to za moment.
 Sukienka była gotowa już w październiku na wesele kuzynki. Jednak , że się guzdrałam z tą sukienką to się okazało, że albo  źle mierzyłam albo utyłam; możliwe, że obie rzeczy na raz :/  Więc po założeniu pod nią halki stałą się jakaś ciasnawa i niewygodna. Dlatego postanowiłam ją poprawić.
Każdy kto kiedykolwiek robił jakąś część ubrania z elementów szydełkowych, wie ile na to potrzeba czasu. A mnie się zachciało poprawiać ... to tak jakbym połowę robiła od nowa. Jednak zrobiłam :)

Niestety nadal nie mam aparatu, fotka robiona telefonem i strasznie kolory przekłamane. I na wieszaku nie wygląda ciekawie :( 
Kolor sukienki taki jak na pierwszej fotce. Halka zielona się szyje...
 








Dziękuję tym co o mnie pamiętali, wtedy gdy mnie tu nie było :)

***
Przypomniało mi się coś jeszcze ważnego. Dziś jest Dzień kota :)
Polecam więc zajrzeć tu KLIK,KLIK: i tu KLIK dla miłośników książek i kotów.Miłego popołudnia :)

czwartek, 16 czerwca 2016

4. Zielone cd.

   Strasznie dawno pisałam o czymś zielonym. Nie rzuciłam tego w kąt jak wiele innych rzeczy, które z jakiegoś tam powodu zaczęły mnie denerwować i leżą niepokończone. Zielone elementy robię w wolnym czasie i łączę. Mam już tyle
 Ma to być sukienka, ale zobaczę czy wytrzymam jeszcze tyle tych elementów ;) Te fałdy to nie jest błąd, ona jest taka bardziej dopasowana i z przodu na biuście jest szersza niż na plecach. Ponieważ mam w obwodzie nieparzystą ilość elementów, i że coś jest nie tak zorientowałam się dopiero jak już miałam 1 rękaw wyprowadzony i nie miałam chęci na gigantyczne prucie. Wszystkie elementy z pionu by trzeba było wypruć i dorobić dwa razy tyle. Elementy na plecach są zrobione większym szydełkiem, żeby mi się nic nie ciągnęło. Jak zakładam leży tak jak powinno. Teraz tylko wykończyć dekolt i w dół, tu już powinno być z górki. 
***
Teraz coś o książkach.
Ostatnio przeczytałam" Gin z tonikiem i ogórkiem"-Rafaele Germain. Bohaterką jest trzydziesto dwu letnia kobieta o imieniu Marine, która czeka ciągle na wielką i prawdziwą miłość, co nie przeszkadza jej w nawiązywaniu krótszych lub dłuższych romansów. Marine ma trzech przyjaciół, którzy wiedzą o niej i o sobie na wzajem wszystko. Są to Laurent (jej były wieloletni narzeczony), Jeff(współlokator) oraz Julien( gej).Ta czwórka to nierozłączna paczka próbująca pomóc sobie w dojrzały i mądry sposób przejść przez życie. I jak w zwykłej codzienności i błahych miłostkach rozpoznać tę jedyną prawdziwą miłość? 
Powieść sympatyczna, szybko się czyta. Rozważania  tej czwórki w pabie przy piwie są zadziwiające;)

Notatka podpięta pod WDiS u Maknety :)

środa, 16 marca 2016

3. Zielono mi ...

  Postanowiłam wrócić do Maknety i jej wyzwania środowego(WDiC)banerek na pasku z prawej.
 Może uda mi się wytrwać tym razem dłużej w systematyczności. zobaczymy,zobaczymy...

    Wiosna tuż, tuż. Wprawdzie kalendarzowa chyba prędzej, ponieważ za oknem u mnie rano jeszcze śnieg leżał, ale to się zobaczy jak się poczeka. Czasem wystarczy chwilka by się pogoda nagle zmieniła.Na to nie mamy wpływu.
Więc pomyślałam sobie, że jak wiosennie to zielono .  W założeniu ma być sukienka, ale jak nie starczy nitki, to będzie bluzeczka. Może do lata zrobię. 

***
Czytam natomiast taką o książeczkę. I wbrew tytułowi nie jest to podręcznik szkolenia psów:)

  Jeszcze nie skończyłam całej, ale coś mogę już napisać.
 Główna bohaterka Savannah, od wielu lat kocha się skrycie w Peterze. Jednak on, od zawsze traktuje ją jak przyjaciółkę. Czara goryczy przelewa się gdy Peter zakochuje się i poślubia  najlepszą koleżankę Van-Janie, a ona sama zostaje druhną na ich ślubie. Popada w mega doła rozpamiętywując sytuację, kiedy pijany w sztok Peter przychodzi do niej w swoją noc poślubną i chce coś jej powiedzieć, ale ona mu przerywa. I wygania do żony. Savannah leczy więc smutki alkoholem i filmami o o bohaterskim psie. I spontanicznie zamawia szczeniaczka przez internet nie mając bladego pojęcia o psach. I zamiast ślicznej małej kuleczki dostaje dorosłego Owczarka Niemieckiego, który rozumie komendy tylko w języku słowackim...



wtorek, 1 marca 2016

2. Kolorowanki

    Dziś takie sobie rozważania na temat kolorowanek, ponieważ dość dawno czytałam o nich u Ashki,(i co jakiś czas pisze o nowych) a że ja lubię od dziecka bawić się kredkami różnego rodzaju, i moje dzieci również(moja córka koloruje gotowe, syn tworzy własne bardziej pod tatuaże podlegające) to tak mi się jakoś dziś przypomniały... 
  Wszyscy ludzie chyba na całym świecie wiedzą co to są kolorowanki. Zazwyczaj kojarzą się nam z prostymi obrazkami dla dzieci służącymi do pokolorowania według podanej ilustracji lub dowolnie. Od kilku lat natomiast wielki szał ogarnął kraje zachodnie i nasz też na punkcie kolorowanek dla dorosłych(kolorowanki antystresowe). Co chwila różne wydawnictwa zachodnie prześcigają się w nowych kolorowankach, które objętościowo i cenowo(!) w niczym nie ustępują wydaniom literackim. Jednak w dobie internetu ogólnie(prawie wszędzie) dostępnego, można znaleźć też kilka, kilkanaście rysunków co jakiś czas udostępnianych za darmo, żeby sprawdzić czy zostało w nas coś z dziecka i czy mamy chęć zakupić jakieś wydanie pełne ;) Ponieważ znam wiele, bardzo wiele osób, które twierdzą, że to marnowanie czasu niczemu nie służące. Ja jednak słyszę co mówią, ale ich nie słucham :p i robię co lubię. Mnie osobiście uspokajają tak jak i szydełkowanie ;)
Np.tu można pobrać :kolorowanki , i tu , i tu też. Wystarczy też wpisać w wyszukiwarkę(wyszukiwanie poprzez grafikę) zentagle, doodle,kolorowanki i... wyszuka nam setki stron.
 W księgarniach stacjonarnych czy internetowych przeważają wydawnictwa zagraniczne.
 Wreszcie i nasi twórcy zauważyli rosnącą popularność w tym temacie i będąc w zeszłym tygodniu w mieście widziałam pozycje polskich pisarzy np: Tamary Michałowskiej  czy Agnieszki Krymowej, nawet Beata Pawlikowska pokusiła się o kolorowankę z intencjami.
   My jak na razie mamy takie kolorowanki(oprócz kartek luzem)














 
             -Te "Gryzmoły.." są najstarszą książką. Ma ona już z 3 lata. Sprawdziła się jako pochłaniacz czasu w aucie przy długich trasach, a nawet w poczekalni u lekarza(u alergologa można zakwitnąć...) zostało zaledwie kilka stron nienaruszonych.
                   
Czy lubicie kolorowanki, jak my?




*****

  Tak mi się jeszcze przypomniało, a propos polskich wydawnictw. To mogło by któreś pokusić się o polskie tłumaczenie pozycji dotyczących np Tildy- chyba tylko 3 pozycje są w języku polskim,
i to od dawna niedostępne :( 

Pozdrawiam wszystkich- mięta