poniedziałek, 13 maja 2019

239. Kwietniowy zajączek.

Witam :)

    Ciąg dalszy zaległości kwietniowych;)
lutym Terska zaproponowała Sal Wielkanocny, na który składa się osiem haftowanych zajączków.
Mój pierwszy zajaczek jest tutaj . Nie został "podpiety"u Tereski, poniewaz zupełnie o żabce zapomniałam. Natomiast kwietniowemu jakoś się nie śpieszyło...ale już jest. I dzięki uprzejmości Tereski, która wydłużyła czas na haft, zajączek będzie z innymi w grupie :)
Zdjęcia kiepskie, szaro i deszczowo już drugi dzień .

Pozdrawiam serdecznie -Mięta :)

poniedziałek, 6 maja 2019

238. Zaległości kwietniowe.

Witam:)

       W kwietniu niestety nie zdążyłam ze wszystkimi zabawami, czasem tak bywa. Będę po trochu nadganiać.
    Pierw chciałam pokazać świąteczny hafcik w ramach zabawy u Xgalaktyki2 . Skończyłam go w weekend majowy i w zasadzie mogłabym  go podpiać pod majową żabkę, ale to chyba by było małe oszukaństwo.
 Bez kreseczek: 
I skończony:
                                                                                                                 
Mam też z sal'owym zajączkiem, tam mi jeszcze ciut zostało, pokażę go na dniach.

***
    Następne zaległości są książkowe.
W ramach wyzwania "Trójka-e pik" , o którym pisałam tutaj  doczytałam :
jako 2. Książka z motywem sztuki  - "Pasja życia" Irving Stone
 Jest to powieść bigraficzna o Vincencie van Goghu. Poznajemy go jako młodzieńca lat dwadzieścia jeden pracującego jako sprzedawca w galeri sztuki z dobrymi zapatrywaniami na przyszłość i szaleńczo zakochanego w pewnej pannie Urszuli. Niestety owa panna nie odwazejemniała tego uczucia wcale. A wręcz jej odmowa doprowadziła do załamania młodego człowieka i skierowaniem go na ciężko wyboiste drogi przyszłości.
     Książka ta podzielona jest na rozdziały, z których każdy jest zatytuawany miejscami aktualnego zamieszkania przez Vincenta. I tak poznajemy go w Londynie, aby później obserwować jego życie w nędzy wśród górników w Borinage gdzie pracował jako kaznodzieja. tam zaczyna rysować. Choć znał biegle klka języków obcych  nie miał żadnego wykształcenia plastycznego. Pierwsze jego prace są w mrocznych,burych kolorach. Póżniej będzie Haga i Nuenen, potem Paryż. Miasto sztuki, mekka malarzy. Vincent poznaje wielu słynnych ludzi z tamtego okresu między innymi Emila Zolę,Paula Cezana ..interesuje się impresjonizmem, obserwuje innych malarzy, szuka swego stylu,ciągle ćwiczy. 
   Jego rysunki i obrazy były zawsze inne, inne niż zakładały owczesne szkoły czy moda. Ludzie wtedy nie mogli ich zaakceptować, nie rozumieli ich przesłania. Nawet malarze od których starał się uczyć mówili"czy doprawdy jesteś tak nieudolny, Vincencie, że nie potrafisz odtworzyć jasno i wyraźnie jednej linii?"  Vincent jednak postanowił wyjechać z Paryża,szukał miejsca gdzie powietrze będzie tak przejrzyste jak w japońskich sztychach i gdzie bedzie tylko słońce. Miał zamiar wyjechać do Afryki, jednak wybrał Arles. To tam obciął sobie ucho , i tam namalował słynne "Słoneczniki". I również tam zaczęto podejrzewać u niego początki choroby psychicznej. 
   Dzięki pisarzowi możemy w pewnym sensie obserwować  zmagania Vincenta z życiem
 i samym sobą. Jego ciagłą samotność, brak zrozumienia i miłości,
której tak pragnął. Jego bezsprzeczny geniusz na granicy szaleństwa, dziecinna wręcz wiara w dobro. I bezwarunkową braterską miłość i wsparcie aż do ostatnich dni. Gdyby nie Teo, młodszy brat Vincenta, prawdopodobnie umarłby, zapomniany w nędzy i z głodu . 
Według mnie tylko dzięki niemu , współczesny świat może nadal podziwiać pełne słońca, słoneczniki.

jako  1. Ciało w roli głównej (książka z częścią ciała w tytule) - "Upiorna dłoń" Jonathan Carroll 

 


   Jest to zbiór opowiadań ,sporo z nich można zaliczyć do fantastki. 
Każde opowiadanie jest o czym innym. Jednak wszystkie łączy przemijanie , delikatnie lub mocno zauważalna śmierć. Wyciąga na światło dzienne mroczną stronę ludzkiej natury. W specyficzny sobie groteskowy sposób. 
      Jedno z opowiadań "Mój zundel" opisuje człowieka, dość zamożnego, który w imię przyjażni godzi się zaopiekować psem swojej przyjaciólki przez kilka miesięcy. Jest to bardzo rzadka rasa, wokół której narosła legenda jakoby gdy skończą sześć miesięcy wyczuwały wilkołaki. Oczy tych piesków robią się wtedy jaskrawożółte...
       Natomiast w opowiadaniu "Pokój Jane Fondy" mamy obraz współczesnego piekła i diabła w garniturze z górnej półki.

Na dziś tyle. Pozdrawiam serdecznie-Mięta


                                                  

piątek, 26 kwietnia 2019

237. Jeden krzew.

Witam :)

   W kwietniowym zadaniu u Splocika dotyczącym interpretacji przysłowia za pomocą haftu, takie były propozycje:

1. Honor nie kapota, nie zmyjesz zeń błota.
2. I na starym krzaku róże kwitną.

    Wybrałam przysłowie nr 2.  Miałam zamiar wyhaftować krzew dzikich róż, ponieważ one rosną sobie często gdzieś na nieużytkach wiele, wiele lat i czasem połowa krzewu już jest uschła, a i tak wyrastaja nowe pędy które kwitną.  Haft, który znalazłam był jednak za duży jak na moje możliwości.
Na fotce róża pomarszcona(Rosa rugosa) 


 I w końcu wybrałam taki wzorek: 
 Będzie to kolejna zakładka :)


Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)

środa, 17 kwietnia 2019

236. "Trójka e-pik" w kwietniu.

Witam:)

Mam ostatnio problemy z tytułowaniem wpisów, słaba wyobraźnia chyba... 

W marcowym wyzwaniu"Trójki e-pik" przeczytałam:
"Opowieści o Johnnym Maxwellu",
"Uwięzieni w raju" i "Szpiedzy w Warszawie"

W tym miesiącu na blogu książki Sardageny , w wyzwaniu"Trójka e-pik" takie są propozycje :

1. Ciało w roli głównej (książka z częścią ciała w tytule) 
2. Książka z motywem sztuki
3."Dom, mój dom", czyli książka z "domowym" hasłem w tytule (okno, dach, drzwi, pokój itd.) 




   Mój wybór książek, mieszczących się w wyżej wymienionych wytycznych jest następujący :
1. "Upiorna dłoń"- Jonathan Carroll 
2. "Pasja życia"- Irving Stone
3. "Pokój nr 10"- Ake Edwardson

 I jakoś tak się zdarzyło, że w bibliotece pierw znalazłam książkę nr.3. 
Więc będzie od końca ;)

   "Pokoj nr 10"  , książka która  jest siódmą częścią o poczynaniach niejakiego Erika Wintera, komisarza z policji w Göteborgu. Tytułowy pokój, mieści się w  hotelu, o niezbyt ciekawej renomie mieszczącym się w pobliżu dworca głownego, w wyżej wymienionym mieście. Znaleziono tam ciało młodej kobiety. Pierwsze podejrzenia o samobójstwo okazują sie błedne, było to zdecydowanie morderstwo. Erik Winter prowadząc śledztwo, przypomina sobie pierwszą swoja sprawę, która dotyczyła zaginięcia pewnej kobiety i była  związana z tym samym pokojem osiemnascie lat wcześniej. Kobiety nie udało się przez te lata odnależć. Pracując nad obecnym śledztwem ciagle przypomina mu się tamto.  Męczy go niewyjaśnione przeczucie, że wtedy coś przegapił. Ma wrażenie, że teraz też czegoś nie zauważają, a co jest tuż przed nimi. Na tym jednym morderstwie jednak się nie kończy, dochodzi do innych. Co je łączy? Czy wydarzenia z przeszłości mają jednak jakieś znaczenie ? Czy komisarz Winter rozwiąże zagadkę? 
  Opisana historia jest bardzo ciekawa, nie tylko mamy do czynienia z morderstawami i próbą znalezienia winnego ale też równocześnie jesteśmy świadkami  różnych rozterek  bohatera  i skomplikowanych powiązań między osobami  uwikłanymi w śledztwo.

    Nie czytałam wcześniej żadnej pozycji tego autora i nie wiem czy wszystkie są w taki sam sposób zbudowane. Męczyło mnie trochę takie mieszanie; rozmyślania do ważnych wzniosków dążą, jakieś napięcie się tworzy i nagle ni z gruszki ni z pietruszki trafiamy w  przeszłość.  Krótkie, urywane czasem zdania. Dialogi bazujące na skrótach myślowych,  oj muszą się znać te osoby "od podszewki", żeby tak rozmawiać. To wszystko budziło u mnie  jakiś niewyjaśniony niepokój, były chwile że nie miałam zamiaru wcale kończyć ...  ale ciekawość wygrała. Mimo wszystko polecam tę książkę .W końcu  wszystko się wyjaśnia, tylko według mnie nie tak całkiem.  

To tyle na dziś :)
Pozdrawiam serdecznie-Mięta