poniedziałek, 16 września 2019

253. I znowu książki :)

Witam:)

 Książki przeczytane latem miałam dopisać do tego  posta. Jednak zmieniłam zdanie. Po pierwsze post byłby mega długi, a po drugie mało komu się chce czytać dużo wcześniejsze notatki, chyba że szuka czegoś konkretnego . 
Więc dlatego ten post książkowy będzie ;)

1."Opowieści z Gór Świetokrzyskich"
Jerzy Fijałkowski część X


 Jest to zbiór kilkunastu historycznych ciekawostek regionalnych, które dotyczą Kielc jak i miejscowości w promieniu około 50-sięciu kilometrów. Jest jedna o hermafrodytce. Kika odnosi sie do wydarzeń z II Wojny Światowej, ale są i takie z czasów panowania królów.
   Jedna z nich ma tytuł: 

"Sumy Neapolitańskie i kuferek Bony".

" Bona Sforza d'Aragona, córka ksiecia MediolanuGian Ggaleazzo i Izabeli Aragońskiej, królowała w Polsce od 1518r. Była przeciwniczką Habsburgów, z którymi toczyła spory o swe włoskie dziedzictwo Barii i Rossano. Gdy król Zygmunt I (zwany Starym) stał sie zniedołężniały i w 1529 przeprowadził elekcję syna Zygmunta Augusta, Bona była wszechwładną...
   Kiedy  Zygmunt stary zmarł i jego syn w 1548 oficjalnie został królem, skłócony wówczas z matką, usunął Bonę do Chęcin. To była straszna dla niej obraza, na dodatek jej syn ożenił się z Elżbietą, córką Ferdynanda I Habsburga . Postanowiła wtedy opuścić Polskę, ale pierw chciała polikwidować wszystkie sprawy finansowe. Do ściągania wszelkich należności zatrudniła sługę Włocha Braccacio, co zajęło kilka lat.  
   Sporo wcześniej proboszcz małogoski pożyczył od królowej pieniądze na zakup wsi Leśnica. I gdy królowa mieszkałana zamku w Chęcinach domagała się spłaty, gdy to nie nastąpiło wysłała do proboszcza zbrojnych z przygotowanym specjalnie przez stolarza kuferkiem na pieniadze. Gdy księdza nie zastali włamali się do skarbczyka, gdzie był tylko ukryty przed wikarym gęsior znakomitej gorzałki. Ludzie królowej spili się jak wieprze i furman zabrał ich z powrotem. Na pamiątkę tego incydentu Bona gdy opuszczała Polskę w 1556 r włożyła do tego kuferka butelki z gdańską wódką w której migotały blaszki złota. Kiedy na przeprawie przez Białą Nidę, w miejscu dzisiejszej wsi Mosty, wóz na którym był kufer runął do rzeki, butelki się potłukły i zostały na dnie, a pusty kuferek popłynął z prądem...
  Bona od chwili przybycia do Włoch poddawana była silnym naciskom, aby przekazać ksiestwo Bari Filipowi II królowi Hiszpanii i władcy Neapolu. Prosił też o bardzo dużą pożyczkę. Bona nie zgodziła się na przekazanie księstwa, pożyczyła  jednak  około 430 tysięcy dukatów w złocie. Pieniądze te nigdy nie zostały oddane. 
I stąd nazwa potoczna- sumy neapolitańskie

Cytat  z wikipedi:
"Bona Sforza została otruta przez swego zaufanego dworzanina Jana  Pappacodę. Inicjatorami zabójstwa byli Habsburgowie, którzy mieli zyskać na sfałszowaniu jej testamentu, a jednocześnie unikali konieczności spłaty pożyczki w wysokości 430 tys. dukatów, jakiej Bona udzieliła księciu Albie, namiestnikowi króla Hiszpanii, Filipa II (sumy neapolitańskie). Pomimo starań ze strony polskiej dobra przejęte na podstawie sfałszowanego testamentu nigdy nie wróciły do prawowitych właścicieli ."

2."Amore, amore! Miłość po włosku" -Maria Carmen Morese
 Valeria jest wykrztałconą zbliżajacą się do trzydziestki  kobietą mającą dobrą pracę w pewnym znanym niemiecki czasopiśmie dla kobiet, ale nie układa się jej w życiu prywatnym.Właśnie rozstała się z wieloletnim partnerem, jest zła i załamana. Postanawia wyjechać na rok do Włoch, do rodziny ze strony mamy, Jej mama bowiem jest włoszką. Ponieważ nikt pracujący na etacie nie dostaje nagle rocznego urlopu, szefowa Valerii godzi sie na jej wyjazd pod pewnymi warunkami, chce otrzymywać artykuły dotyczące pewnych zachowań i wyborów Włochów .
 I tu zaczyna się jej włoska przygoda .
  Valeria jedzie do Neapolu do brata matki. Dzięki znajomościom wujka dostaje pracę w redakcji jednej z tamtejszych gazet. Nowi znajomi często tłumaczą jej zachowanie włochów, którego Valeria nie rozumie. Na tym tle często dochodzi między nimi do sprzeczek. Powoli daje się porwać urokowi miasta. W wolnych dniach podróżuje z wujostwem i podziwia piękne zakątki tego kraju. Nie wiedząc do końca czego tak na prawdę chce wdaje się w romans z dużo starszym żonatym mężczyzną...

  Ta książka to swoisty misz-masz. Bardzo dużo nagłych wtrąceń po włosku, dobrze że od razu tłumaczonych. Jeśli ktoś się uczy Włoskiego, poszerzy swoje słownictwo :) Sporo porównań pomiędzy neapolitańczykami a mieszkańcami południa czy północnych Włoch. Całkiem dużo zwyczajnych  sytuacji, jak codzienne posiłki, rozmowy przy stole, czy irytacja podczas kilkugodzinnego  stania w korku. 
Można momentami poczuć gorące słońce i bryzę od morza :)  Mogła by być fajna powieśc obyczajowa, ale  brakuje rozwinięcia kilku wątków.  Lekka lektura na spokojne popołudnie przy kawie.

3."Zimowe zjawy"-Kate Mosse 

     Frddie Watson poczas I Wojny Światowej stracił starszego brata, z którym był bardzo związany emocjonalnie. Nikt nie zauważył, że nastolatek bardzo cierpi. Z roku na rok było coraz gorzej, aż doszło do załamania nerwowego i chłopak musiał leczyć się w szpitalu. Po jego opuszczeniu ciagle borykał się z nieustajacym żalem. Lekarz zalecił podróże...
Zima 1928 roku Fredi podróżuje  samochodem przez południową Francję, poprzez Pireneje. Podczas jazdy samochodem na krętych drogach, nagle psuje się pogoda i rozpętuje burza śnieżna. Droga momentalnie robi się oblodzona a pojazd nieuchronnie sunie ku przepaści. Mężczyźnie udaje sie zatrzymać auto i cudem z niego wysiąść. Nie wiedząc gdzie jest, postanawia wrócić do widzianego jakiś czas temu znaku wskazującego kierunek do jakiejś wsi. W szumie zamieci wydaje mu się, że widzi na zboczu góry postać i słyszy głos kobiety. Dociera do małej leżącej w dolinie wioski Nulle. Tam zostaje zaproszony do udziału w jakimś regionalnym przyjęciu, gdzie wszyscy sa dziwnie poprzebierani i poznaje młodą dziewczynę Fabrisę. z niewyjasnionych przyczyn opowiada jej o swym bracie i dręczącym go tyle lat już smutku i żalu.W zamian Fabrisa opowiada mu swoją  historię. Na drugi dzień chce się spotkać z tajemniczą dziewczyną i nie może jej nigdzie znaleźć. Nikt jej nie widział, nikt jej nie zna. Jak przez mgłę przypomina sobie jej ostatnie słowa "znajdż mnie..." Postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Te poszukiwania doprowadzą go do wydarzeń z przed sześciuset lat.

Ta opowieść jest z jednej strony dziwna, bardzo przygnębiająca, z drugiej niesamowicie tajemnicza.
Ukazuje próbę radzenia sobie ze stratą po ludziach, których już nie ma przy nas, ponieważ odeszli na zawsze.

Są to tytuły, które pasują do zaległego lutowego wyzwania  "Trójka e-pik" u  Sardegny


Pozdrawiam serdecznie-Mięta

1 komentarz: