niedziela, 3 listopada 2019

259. Wymianka BN 2019

Witam:)

Założycielki i prowadzące blog Świry Rękodzieła zapraszają na wymiankę  Bożo Narodzeniową.
Zapisy do 15-ego listopada.
Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)

czwartek, 31 października 2019

258. Sweterek i karteczka

Witam:)

  Dziś będzie krótko, znowu mam zaległości...
Sweterek z babcinymi kwadratami "robi się" powoli. Zostały do zrobienia rękawy. Mam tyle:


i jeszcze pokażę jedną karteczkę, taka prostą :
 
zgłaszam ją do zabway u hubki 38 

Życzę spokojnego weekendu.
Pozdrawiam serdecznie -Mięta

czwartek, 24 października 2019

257. Rudy, rudy....


Witam:)

     W październikowej odsłonie zabawy Polszczyzna i rękodzieło 

     Renia podała hasło "rudy".
Dodatkowo przypomniała piosenkę Heleny Majdaniec "Rudy rydz":)
Więc i u mnie rudy, rudy.....ale nie rydz, a lis i to nie jeden :)
Takiego oto rudaska mam:

 
Wykonałam według darmowej instrukcji z- https://laydiy.com/cotton-tail-the-chibi-fox ,
i jeszcze taką małą broszkę ...

      Do pokazania mam również karteczkę, którą zrobiłam na wymiankę do zabawy u
 Czarnej Damy Gdzie tematem tego miesiąca były właśnie lisy


    Moja karteczka "poleciała" do Marzenki . Poniżej zdjęcie zrobione przez nią :)
 Jest dużo wyraźniejsze niż moje i kolory są odpowiednie.
 
I tego liska, a raczej lisiczkę zgłaszam również do zabawy u Reni.


Ja dostałam karteczkę od Mariolki o taką:
Na dziś tyle :)
Pozdrawiam serdecznie-Mięta

poniedziałek, 21 października 2019

256. Z biblioteki.

Witam:)

 Jak tytuł wsazuje będzie o książkach. Mam sporo własnych książek kupionych lub takich, które dostałam w prezencie i ciągle nieprzeczytanych, jedne nowe inne starsze, czekają na swoją kolej. Mimo tego częściej czytam książki wypożyczone z biblioteki, też tak się wam zdarza? Dziś będzie o takich książkach, które przez wiele rąk przeszły i być może wielu ludzom przyjemnośc z czytania przyniosły.

   Jednocześnie książki te pasują do wyzwania u Sardegny- "Trójka e-pik" z września. Powinnam robić notatki zaraz po przeczytaniu, a tak to mi się składa i składa, i nie mam potem kiedy nadgonić...wrześniowe wytyczne były takie:
o emocjach w tytule
dziennik/pamiętnik
 książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu
1.
"Grota" Teresa Medeiros
Cytat :
"  Na tysiąc lat przedtem, zanim sir Tomas Malory unieśmiertelnił legendę króla Artura i jego zamek Camelot, istniało w mglistej Irlandii stworzone z marzeń jednego człowieka królestwo, w którym najważniejsze były honor i rycerskie cnoty.
  Conn Tysiąca Bitew pokonał swego rywala Catahaira Mora, i zjednoczył Zieloną Wyspę pod swoim berłem. Kiedy zasiadł na tronie Tary, powołał do istnienia Fiannę, zbrojne ramię swego władztwa, orężne zastępy, gotowe stanąc do walki na każdy rozkaz.
   Po raz pierwszy w historii klękali rycerze przed swym panem,by ślubowac mu wierność, a irlandzki lud jeszcze przez wieki przekazywał sobie z ust do ust opowieści o ich odwadze i dumnych sercach."

   Król Erinu (dawna Irlandia) i jego wojsko potrafili walczyć do końca ale i kochać żarliwie...

 Mieszkańców okolicy zaczął prześladowac nieznany potwór. Jeden po drugim w tajemniczych okolicznościach giną za sprawą nieznanej bestii najodważniejsi żołnierze.Wreszcze sam król, odważny Conn, postanawia wyruszyć by rozprawić się z tym czymś. W górzystym terenie porosłym lasem, grota wielka była tam potwór się czaił...
   Conn do zamku wrócił zwycięski, lecz nie sam, tylko z młodą dziewczyną,Galina miała na imię. Kim była i z kąd nikt nie wiedział, król wszystkim mówił, że straciła pamięć i że więżniem potwora była....
  Między królem i młodą , dziką dziewczyną zaczyna toczyć się dziwna walka, w której miłość przeplata się z nienawiścią i chęcią zemsty.  
  Mimo, że bohaterów dzieli przepaść tak na oko  dwudziestu lat, to szybkie i nagle zwroty akcji wciągają.  
     Jednak nie wszystko mi się podobało. Ujednolicenie Conna jako pana i władcę, chce to natychmiast musi mieć,bo jest królem, jemu nikt nie ma prawa odmówić... troche płytkie takie. Natomiast gdy tragedia się stała, nie pyta, nie myśli tylko od razu..złapać, zabić,ewentualnie wywieźć na drugi koniec świata,bez dociekania prawdy, kto winien. Czy tak się powinien zachowywać król ?
   Z drugiej strony Galina, jeszcze prawie dziecko, mimo że mieczem życie innym odebrać potrafi, co też umiejętnie robiła. Gdy o morderstwo oskarżona, to zraniona duma nie pozwala jej się bronić i milczy wtedy kiedy nie trzeba. Albo ucieka pewna, że ją oszukano.
A to wszystko nie tak....
Z tego typu książkami, niby ciut historyczna, niby romans, albo się lubi, albo nie. Najlepiej 
 przeczytać samemu by potem własne zdanie mieć. Mnie się podobała tak na mocne trzy plus  ;)

2.
"Festiwal radości" - Mary i Carol Higgins Clark 
   Bardzo lubię książki napisane przez Mary Higgins Clark,
 więc z ciekawościa sięgnęłam po pozycję, którą napisała razem ze swą córką Carol.

     W niedużym ale bardzo malowniczym miasteczku  wszyscy przygotowują się do pierwszego bożonarodzeniowego Festiwalu Radości. Wieczorem dzień wcześniej pięcioro przyjaciół pracujących w sklepie Conclina dowiaduje się,  że nie dostaną naleznej światecznej premii, są bardzo tym zasmuceni, ponieważ każdy z nich bardzo potrzebował pieniędzy. Żeby trochę choć poprawić sobie nastrój postanawiają pójść razem do pabu, jednak Duncan bardzo zdenerwowany nie chce iść z nimi i idzie do domu. Przyjaciele siedząc w barze dowiadują się z telewizji, że właśnie wygrali na loterii sto osiemdziesiąt milionów dolarów. Od lat zawsze w pięcioro składali się na los i mimo, że w tym roku Duncan się nie dołożył to jednak podał liczbę dodatkową, a Glenda z przyzwyczajenia zapłaciła w kolekturze tak jak zawsze i dzięki tej dodatkowej liczbie własnie wygrali. Przyjaciele postanawiajaą podzielić się uczciwie wygraną z nieobecnym  kolegą. Glenda postanawia od razu zadzwonić do niego, ale telefon domowy i prywatny milczy. W tym czasie w Nowym Jorku państwo Meehanowie z przyjaciółmi szykowali sie na wyjazd do  Branscombe.
   Drugiega dnia nadal nie ma kontaktu z Duncanem, natomiast informacja o drugim wygranym kuponie nadanym w miejscowości oddalonej zaledwie o pietnascie kilometrów, rodzi wsród mieszkańców spekulacje czy to nie Duncan wysłal drugi kupon sam, a ponieważ informacja była w telewizji i w radiu to miasteczko było nagle znane w całym kraju. Przyjaciele postanawiają odszukać Duncana.W jego domu znaleziono telefon komórkowy. Samochód stał przed domem, a jego nigdzie nie ma. W tym samym czasie dziewczyna Duncana Flower postanawia zrobić mu niespodziankę i leci do niego z Kaliforni. Po przybyciu do miasteczka nie może się do niego dodzwonić, w sklepie w którym pracuje chłopak powiedziano jej o wygranej. Dziewczyna się załamała gdyż pomyślała, że z taką wygraną nie chce już jej znać i zapłakana poszła przed siebie...
  Gdy Duncan się odnalazł miał złamaną nogą, co się z nim działo w czasie gdy go szukano opowiedział tylko Glendzie. Ona zajęła się resztą. Pierwsze co zrobił, dzwonił do Flower, nie mógł się dodzwonić, dzwonił do niej do pracy i tam się dowiedział, że powinna być u niego dzień wczesniej...
Teraz ruszyły poszukiwania dziewczyny...

   Sensacja w lekkim wydaniu, o tym jak niesamowite mogą być sploty przypadków i jakie mogą być tego różne skutki. Przyjemne, szybko się czyta.

3.
"Fikołki na trzepaku"-Małgorzata Kalicińska

" ...album fotograficzny w formie literackiej,wspominki...
sa to wspomnienia dziecka, obrazki zatrzymane w kadrze.Sporo tu smaków, potraw..."

Autorka opisuje swoje dzieciństwo spędzone na Saskiej Kępie w Warszawie, na ulicy Międzynarodowej 53.

"Trzepak! 
to było najważniejsze wyposażenie każdego podwórka."

Czytając te wspomnienia opisane z punktu widzenia dziecka, sama przeniosłam się w moje dzieciństwo. Jak wiele podobienstw znalazłam,mimo że moje dzieciństwo to lata dużo późniejsze. Blok prawie taki sam jak u autorki, też czteroklatkowy z czterema piętrami. Tylko mój był z wielkiej płyty a nie z cegieł i balkony tylko po jednej stronie. Ale trzepak, taki sam..najważniejsze miejsce przed blokiem. Miejsce spotkań ,zabaw..czasem siniaków lub zakrwawionych nosów, gdy któreś z dzieciaków przeceniło swe umiejętności i zleciało z trzpaka głową na dół...Pomaganie w domu przy świętach..też nigdzie się nie jeździło. I dziwnym zbiegiem okoliczności też miałam panią od rosyjskiego, która się uwzięła ale nie tylko na mnie... i łyżwy zimą i lodowisko...

Bardzo interesująca jest część, która zaznaczona jest innym kolorem czcionki, są to fragmenty pamiętnika mamy autorki.

W tekście są również użyte fragmenty różnych wierszy i piosenek. Na przykład Juliana Tuwima .

Podziwiam taką pamięć.

Pozdrawiam serdecznie-Mięta











niedziela, 6 października 2019

255. Szydełkowe kwadraty i karteczki.

Witam:)

   Na początku września Renia z bloga : "to co lubię.." zapraszała wszystkich chętnych do "Wełnianek" miejsca gdzie będzie się raz na miesiąc wspólnie tworzyło tę samą rzecz. Ja niestety muszę się przyznać, że nie zawsze mieszczę się w wyznaczonych terminach z bardzo wielu powodów, o których nie ma sensu mówić. Jednak Renia zgodziła się, żebym też spróbowała, jesli nie zrobię całości to na pewno jakąś część..
W każdym bądź razie pierwszym projektem jest taki cudny płaszczyk :

Na płaszczyk nie mam tyle włóczki, ale na sweterk w rozmiarze "s" już bardziej. 
Więc robię dla córki sweterek.
 Pierw trzeba przygotować sporo takich kwadracików :

tu już jest trochę więcej  :
 
a tu już łączę ...
 
  Dziś mam połączone już wszystkie, które mają być na dole swetra. Zrobiłam tak ponieważ chciałam od razu mieć tył i przody bez zszywania boków. I przerabiać teraz będę do góry chyba szydełkiem, na drutach nie umiem dobrze i nie równo mi wychodzi.... 
 
Przepraszam za kiepskie zdjecia, telefon mi szwankuje...jakoś nie lubią mnie takie sprzety ;)

***
Jeszcze pokażę karteczki z wymianki wrześniowej u Czarnej Damy   
Tematem wrzesniowym były pieski.

Ja dostałam karteczkę od Basi z bloga  "serwetki-quillinq"

Natomiast moja :
powędrowała do Karoliny z bloga:"bawełniane niteczki "

Do jutra można się jeszcze zapisać na wymiankę październikową, zapraszam :)

Na dzisiaj tyle.
Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)

sobota, 21 września 2019

254. Hafcik w kolorach blue

Witam:)

We wrześniowej odsłonie zabawy Hafty i przysłowia-cz. 2 , Splocik takie podała przysłowia :

1. Smutek jest jak morze - utoniesz w nim bezpowrotnie, upór jest jak łódka - wsiądziesz do niej i przepłyniesz. 

2. Tylko ktoś inny może powiedzieć ślimakowi, jak wygląda jego muszla. 
  Oba przysłowia są bardzo ciekawe i na oba miałam pomysł. Ale na razie wykonałam jeden nieduży haft do przysłowia pierwszego.


   Jak widać jest to żaglówka, ponieważ czasem bywa tak że zwykła łódeczka nie da rady po bezmiarze smutku jaki czasem dopada człowieka. Żagle wtedy mogą dużo pomóc.  Na moim hafciku jest tez latarnia na brzegu...każde morze bez znaczenia jak duże, zawsze ma swój brzeg. A łódź swoją przystań.

Tyle na dziś.
Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)

poniedziałek, 16 września 2019

253. I znowu książki :)

Witam:)

 Książki przeczytane latem miałam dopisać do tego  posta. Jednak zmieniłam zdanie. Po pierwsze post byłby mega długi, a po drugie mało komu się chce czytać dużo wcześniejsze notatki, chyba że szuka czegoś konkretnego . 
Więc dlatego ten post książkowy będzie ;)

1."Opowieści z Gór Świetokrzyskich"
Jerzy Fijałkowski część X


 Jest to zbiór kilkunastu historycznych ciekawostek regionalnych, które dotyczą Kielc jak i miejscowości w promieniu około 50-sięciu kilometrów. Jest jedna o hermafrodytce. Kika odnosi sie do wydarzeń z II Wojny Światowej, ale są i takie z czasów panowania królów.
   Jedna z nich ma tytuł: 

"Sumy Neapolitańskie i kuferek Bony".

" Bona Sforza d'Aragona, córka ksiecia MediolanuGian Ggaleazzo i Izabeli Aragońskiej, królowała w Polsce od 1518r. Była przeciwniczką Habsburgów, z którymi toczyła spory o swe włoskie dziedzictwo Barii i Rossano. Gdy król Zygmunt I (zwany Starym) stał sie zniedołężniały i w 1529 przeprowadził elekcję syna Zygmunta Augusta, Bona była wszechwładną...
   Kiedy  Zygmunt stary zmarł i jego syn w 1548 oficjalnie został królem, skłócony wówczas z matką, usunął Bonę do Chęcin. To była straszna dla niej obraza, na dodatek jej syn ożenił się z Elżbietą, córką Ferdynanda I Habsburga . Postanowiła wtedy opuścić Polskę, ale pierw chciała polikwidować wszystkie sprawy finansowe. Do ściągania wszelkich należności zatrudniła sługę Włocha Braccacio, co zajęło kilka lat.  
   Sporo wcześniej proboszcz małogoski pożyczył od królowej pieniądze na zakup wsi Leśnica. I gdy królowa mieszkałana zamku w Chęcinach domagała się spłaty, gdy to nie nastąpiło wysłała do proboszcza zbrojnych z przygotowanym specjalnie przez stolarza kuferkiem na pieniadze. Gdy księdza nie zastali włamali się do skarbczyka, gdzie był tylko ukryty przed wikarym gęsior znakomitej gorzałki. Ludzie królowej spili się jak wieprze i furman zabrał ich z powrotem. Na pamiątkę tego incydentu Bona gdy opuszczała Polskę w 1556 r włożyła do tego kuferka butelki z gdańską wódką w której migotały blaszki złota. Kiedy na przeprawie przez Białą Nidę, w miejscu dzisiejszej wsi Mosty, wóz na którym był kufer runął do rzeki, butelki się potłukły i zostały na dnie, a pusty kuferek popłynął z prądem...
  Bona od chwili przybycia do Włoch poddawana była silnym naciskom, aby przekazać ksiestwo Bari Filipowi II królowi Hiszpanii i władcy Neapolu. Prosił też o bardzo dużą pożyczkę. Bona nie zgodziła się na przekazanie księstwa, pożyczyła  jednak  około 430 tysięcy dukatów w złocie. Pieniądze te nigdy nie zostały oddane. 
I stąd nazwa potoczna- sumy neapolitańskie

Cytat  z wikipedi:
"Bona Sforza została otruta przez swego zaufanego dworzanina Jana  Pappacodę. Inicjatorami zabójstwa byli Habsburgowie, którzy mieli zyskać na sfałszowaniu jej testamentu, a jednocześnie unikali konieczności spłaty pożyczki w wysokości 430 tys. dukatów, jakiej Bona udzieliła księciu Albie, namiestnikowi króla Hiszpanii, Filipa II (sumy neapolitańskie). Pomimo starań ze strony polskiej dobra przejęte na podstawie sfałszowanego testamentu nigdy nie wróciły do prawowitych właścicieli ."

2."Amore, amore! Miłość po włosku" -Maria Carmen Morese
 Valeria jest wykrztałconą zbliżajacą się do trzydziestki  kobietą mającą dobrą pracę w pewnym znanym niemiecki czasopiśmie dla kobiet, ale nie układa się jej w życiu prywatnym.Właśnie rozstała się z wieloletnim partnerem, jest zła i załamana. Postanawia wyjechać na rok do Włoch, do rodziny ze strony mamy, Jej mama bowiem jest włoszką. Ponieważ nikt pracujący na etacie nie dostaje nagle rocznego urlopu, szefowa Valerii godzi sie na jej wyjazd pod pewnymi warunkami, chce otrzymywać artykuły dotyczące pewnych zachowań i wyborów Włochów .
 I tu zaczyna się jej włoska przygoda .
  Valeria jedzie do Neapolu do brata matki. Dzięki znajomościom wujka dostaje pracę w redakcji jednej z tamtejszych gazet. Nowi znajomi często tłumaczą jej zachowanie włochów, którego Valeria nie rozumie. Na tym tle często dochodzi między nimi do sprzeczek. Powoli daje się porwać urokowi miasta. W wolnych dniach podróżuje z wujostwem i podziwia piękne zakątki tego kraju. Nie wiedząc do końca czego tak na prawdę chce wdaje się w romans z dużo starszym żonatym mężczyzną...

  Ta książka to swoisty misz-masz. Bardzo dużo nagłych wtrąceń po włosku, dobrze że od razu tłumaczonych. Jeśli ktoś się uczy Włoskiego, poszerzy swoje słownictwo :) Sporo porównań pomiędzy neapolitańczykami a mieszkańcami południa czy północnych Włoch. Całkiem dużo zwyczajnych  sytuacji, jak codzienne posiłki, rozmowy przy stole, czy irytacja podczas kilkugodzinnego  stania w korku. 
Można momentami poczuć gorące słońce i bryzę od morza :)  Mogła by być fajna powieśc obyczajowa, ale  brakuje rozwinięcia kilku wątków.  Lekka lektura na spokojne popołudnie przy kawie.

3."Zimowe zjawy"-Kate Mosse 

     Frddie Watson poczas I Wojny Światowej stracił starszego brata, z którym był bardzo związany emocjonalnie. Nikt nie zauważył, że nastolatek bardzo cierpi. Z roku na rok było coraz gorzej, aż doszło do załamania nerwowego i chłopak musiał leczyć się w szpitalu. Po jego opuszczeniu ciagle borykał się z nieustajacym żalem. Lekarz zalecił podróże...
Zima 1928 roku Fredi podróżuje  samochodem przez południową Francję, poprzez Pireneje. Podczas jazdy samochodem na krętych drogach, nagle psuje się pogoda i rozpętuje burza śnieżna. Droga momentalnie robi się oblodzona a pojazd nieuchronnie sunie ku przepaści. Mężczyźnie udaje sie zatrzymać auto i cudem z niego wysiąść. Nie wiedząc gdzie jest, postanawia wrócić do widzianego jakiś czas temu znaku wskazującego kierunek do jakiejś wsi. W szumie zamieci wydaje mu się, że widzi na zboczu góry postać i słyszy głos kobiety. Dociera do małej leżącej w dolinie wioski Nulle. Tam zostaje zaproszony do udziału w jakimś regionalnym przyjęciu, gdzie wszyscy sa dziwnie poprzebierani i poznaje młodą dziewczynę Fabrisę. z niewyjasnionych przyczyn opowiada jej o swym bracie i dręczącym go tyle lat już smutku i żalu.W zamian Fabrisa opowiada mu swoją  historię. Na drugi dzień chce się spotkać z tajemniczą dziewczyną i nie może jej nigdzie znaleźć. Nikt jej nie widział, nikt jej nie zna. Jak przez mgłę przypomina sobie jej ostatnie słowa "znajdż mnie..." Postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć. Te poszukiwania doprowadzą go do wydarzeń z przed sześciuset lat.

Ta opowieść jest z jednej strony dziwna, bardzo przygnębiająca, z drugiej niesamowicie tajemnicza.
Ukazuje próbę radzenia sobie ze stratą po ludziach, których już nie ma przy nas, ponieważ odeszli na zawsze.

Są to tytuły, które pasują do zaległego lutowego wyzwania  "Trójka e-pik" u  Sardegny


Pozdrawiam serdecznie-Mięta

wtorek, 10 września 2019

252. Konik i gąska.

Witam:)

Dziś kolejne zwierzaczki ze szmatek,  uszyte w ramach kursu prowadzonego przez Dianę- Diana Art
Piszę, że są ze szmatek, ponieważ wykorzystuję zalegające ubrania/tkaniny, których z jakiegoś powodu jeszcze nie wyrzuciłam ;)

Tematem lekcji drugiej był jednorożec lub konik.
 Uszyty z  nogawki od spodni (dawno już zamałych)córki.
Ja uszyłam konika, wszycie rogu za "Chiny ludowe" mi nie wychodziło :( 
Konik cały w niebieskosciach:

Natomiast na lekcji trzeciej szyłyśmy gąski.
 I doszłam do wniosku, że łatwiej mi było uszyć koszulkę z kótkim rękawem, niż to ptaszysko. Ewidentnie nie umiem szyć  tak małych łuków. Moja gęś, jak to gęsi bywaja jest ewidentnie złosliwa. Jak dziób nie pasował kolorystycznie, to głowę  skszywiła ;) Na dodatek maszyna fochy miała i szyć się jej niechciało, gąska ręcznie dokończona być musiała. Proszę- o jaka  zmęczona.. pod krzaczkiem odpoczywa.

Mimo wszystko, świetnie sie przy tym bawiłam :)

Pokażę jeszcze jedno zdjecie, że gąska mimo swej koślawości sama świetnie stoi :
 
Ups....Nie zauważyłam wcześniej, że nitki wystają.

Na razie tyle. 

Pozdrawiam serdecznie-Mięta


poniedziałek, 9 września 2019

251. Książki w sierpniu

Witam :)

    Dziś będzie tylko o książkach i możliwe, że ciut długo ;)
Pierw książki przeczytane na sierpniowe wyzwanie Trójki e-pik , na blogu u Sardegny.
Takie były tematy:

po sąsiedzku (literatura napisana w oryginale w języku sąsiadów Polski)
motywy słowiańskie
książka o książce/bibliotece/księgarni 


I moje wybory:
1. 
"Pachnidło.Historia pewnego mordercy"-Patrick Süskind (orginał w języku niemieckim)


   Nie wiem jak zakwalifikować tę pozycję jako kryminał czy obyczajową. Trochę jest tego i tego ale nic  wyłącznie. 
XVIII wieczna Francja, ulice Paryża ze swym brudem, nędzą i smrodem. Tak,tak ówczesne miasta niestety nie miały nic wspólnego z pięknymi zapachami. Na targu rybnym przychodzi na świat Jan Baptysta Grenouille, chłopiec o niesamowitym zmyśle powonienia. Po wielu perypetiach w życiu, trafia mu się możliwość pracy u perfumiarza. Młody rzemieślnik mógły mieć dobrą i opłacalną pracę jednak to mu niewystarcza, ciągle  poszukuje  składniku by zrobić niesamowity, nigdy dotąd niestworzony zapach. W poszukiwaniu ingrediencji posuwa się aż do morderst kobiet...

Całkiem ciekawa historia przedstawiona z punktu widzenia głównego bohatera. Zaskoczyło mnie zakończenie.


2.
"U Złotego Żródła"-baśnie polskie wybór Stefania Wortman

Gdzie znaleźć motywy słowiańskie poza publikacjami czysto historycznymi? Według mnie w baśniach, podaniach, legendach. I dlatego do tematu-motywy słowiańskie, wybrałam ten zbiór polskich baśni.Takie są w tym zbiorze: 
 Złota Studzienka; Czerwony Żupan; O Bartku doktorze; Żelazne trzewiki; Kwiat paproci; Z chłopa król; O wężowej wdzięczności; O tym jak głupi Zeflik był mądrym Zeflikiem; O tym, jak jeden utopiec chciał się ożenić; O dwunastu Miesiącach, Siostra siedmiu kruków, Szewczyk Dratewka; Szklana góra; Chłopiec z perły urodzony...
Chyba większość z nas pamięta choć niektóre :)

W mitologii słowiańskiej okres przesilenia letniego jest bardzo istotny - według legend to właśnie podczas Nocy Kupały kwitnie magiczny kwiat paproci, o którym opowiada właśnie jedna z baśni. 
  W skrócie chodzi o to, że pewien młody chłopak pochodzący z wielodzietnej i bardzo biednej rodziny postanawia, że właśnie on znajdzie kwiat, który uczyni go bogatym. Czy los mu sprzyjał, czy był to łut szczęci nieważne, ważne że chlopak znajduje ów cudowny kwiat ,który daje bogactwo. Jednak jst pewien haczyk. Nic nie ma za darmo , jeśli się z kimkolwiek podzieli choć jedną monetą wszystko straci. Początkowo zatraca się w bogactwie, zabawach i przyjemnościach..do momentu aż usłyszy własne sumienie, że tam w biedzie rodzina jego. Jedzie,widzi biedę że aż serce z bólu mu się ściska, jednak ucieka do swych bogact. Za jakiś czas znowu sumienie go ruszyło, pojechał i nikogo już nie zastał, wszyscy z głodu i chorób zmarli...
 Baśnie mają to do siebie, że niosą jakieś przesłanie, morał, nawet dla dziecka widoczny. Tu tak samo od razu się wie, że  żadne złoto świata nie zastąpi miłości, szacunku i ciepła rodzinnego.
3.

Cień wiatru-Carlos Ruiz Zafón 


Jest to wielowątkowa powieść. Dziesiecioletni Daniel zostaje zabrany przez ojca, ktory prowadzi księgarnię do  tajemniczego miejsca o nazwie"Cmentarz książek". Ma to pozostać tajemnicą, chłopiec nikomu na ten temat ma nie opowiadać. Miejce to wyglada jak olbrzymi labirynt pełen książek napisanych w różnych językach. Ma zaszczyt wybrać jedną, której zostanie "opiekunem" by nie została zapomniana. Chłopiec znajduje "Cień wiatru" niejakiego Caraksa. Lektura tak silne wywołała emocje w młodym czytelniku, że postanowił poszukać innych pozycji tego pisarza. I tu zaczyna się historia o odkrywaniu histori nieznanego autora. Jednocześnie śledzimy losy Daniela, jego dorastanie, pierwsze wielkie lecz żle ulokowane uczucie, relacje z ojcem, a wszystko na tle pięknej Barcelony w latach powojennych. Podczas towarzyszenia pierw chłopcu, potem młodemu mężczyżnie poznajemy różnych ludzi i jakoś tak wychodzi, że samych nieszczęśliwych, lub skrzywdzonych przez innych, którzy kiedyś byli skrzywdzeni lub z innego powodu nieszczęśliwi. Może to zamierzenie pisarza, że ludzie w latach powojennych ogólnie w całej Europie nie mieli podstaw by być szczęśliwi ? Ogólnie całość jest bardzo ciekawa lecz swoiście mroczna. Nie podobało mi się, że postacie kobiet zostały spłycone. Według mnie Nuria czy Bea zasługują na  więcej. Ogólnie całość jest bardzo ciekawa lecz swoiście mroczna. 
Banerek z sierpnia:
Teraz kolej na inne książki przeczytane latem:

niedziela, 1 września 2019

250. Hafcik z sierpnia i siateczka.

Witam:)

W sierpniu Splocik, takie podała przysłowia :

1. Póty komar koło głowy brzęczy, póki niedźwiedź łapy nie podniesie.
2. Rozlanej wody nie zbierzesz z powrotem.

Oczywiscie chodzi o zabawę "Hafty i przysłowia-cz 2" -link do prac sierpniowych.
Ja wybrałam przysłowie pierwsze. 
Ponieważ nie lubimy gryzących bzykaczy, więc mój miś schował się i za drzwi zerka czy już komary sobie poleciały. 
 Kolory w orginale to mulina DMC, zamieniłam po swojemu na Ariadnę.Tym razem jednak bedę chyba musiała wypruć ten brąz użyty na drzwi. Mulina była chyba  cieńsza od jasnych kolorów i widać dziury :( 

i banerek (zazwyczaj o nich zapominam)

****

Zrobiłam też małą sitakę zakupową na szydełku . Do wyzwania na DIY-zrób to sam z cyklu:

#60 - CYKLICZNE SZYDEŁKO: Siatka 
 Niestety znów się spóźniłam z publikacją, termin był do wczoraj...

I telefonem zdjęcia kiepskie wyszły  :( 

Wyszła mi tak:
 
 Na tym zdjeciu poniżej ,w siatce jest 1,5 litrowa butelka wody. Chciałam zobaczyć czy się nie rozleci. Wytrzymała nic sie nie urwało. Jednak raczej będzie do lżejszych, drobnych zakupów.

Siateczka zrobiona według wzoru  z tąd :


  Na razie tyle :)
Pozdrawiam serdecznie-Mięta

czwartek, 29 sierpnia 2019

249. Chwalę się ;)

Witam:)

  Z powodu pobytu córki w szpitalu  ze wszystkim się spóźniam...
Więc dla odmiany dziś się czymś pochwalę.
Moje kolorowe piórko z lipca ,pokazywałam tutaj  wygrało "wyzwanie 13- w kolorach tęczy" na blogu- blog kreatywny Wygralam bon na zakupy w sklepie Świat Pasji .
Zamówiłam takie rzeczy:
Są to: dwa arkusze foamiranu ,bloczek akrylowy do stempelków, stempelek z napisem, kółeczka do breloczków i bigle do portmonetek. teraz tylko to dobrze wykorzystać :)

  Jeszcze raz bardzo dziękuję organizatorkom i Panu Dariuszowi ze sklepu, który bardzo mi pomógł gdy wynikły pewne problemy techniczne podczas składania zamówienia.

I jeszcze coś...

  Do końca lipca były zapisy na udział w wymiance kopertowej  u Czarnej Damy , a do 20 sierpnia należało wysłać koperty do osoby wylosowanej. Wiem, że osoba do której wysyłałam odebrała kilka dni temu.  Ja natomiast odebrałam swoją dziś ,więc chyba mogę już pokazać obie koperty mimo,że do końca miesiaca zostały dwa dni. 
Znowu się chwalę ;)
Tym razem temat był "koperta z sową" i dostałam tyle różności od Kasi
 

Ja przygotowałam natomiast dla Witaminki takie rzeczy: 

 I przy okazji powyższą karteczkę z sową zgłaszam do wyzwania sierpniowego u hubki ,
sierpień-błyskotki 
 zbliżenie,żeby było widać co się błyszczy ;) 
 
i banerek :


 Karteczkę zrobiłam na podstawie lipcowo-sierpniowej lekcji u
 Ewinki Nowej -"tniemy i gniemy wyzwanie 12."
 i banerek : 
 

To tyle na dziś, pozdrawiam serdecznie-Mięta :)





poniedziałek, 12 sierpnia 2019

248. Miś ze szmatek

Witam:)

  Jakis czas temu na blogu Diana Art można było się zapisać na bezpłatny kurs szycia zabawek i jeszcze można , termin upływa 14-stego sierpnia :) 
Pierwsza lekcja to prosty rysowany misio. Ja użyłam farbki do tkanin ponieważ nie miałam specjalnego mazaka, jeśli się spierze(może nie) to wtedy go wyszyję :)  
Mój wygląda tak :
Tu na fotelu balkonowym, podziwia widoki:
Plecki są z kolorowego materiału, u mnie takie paseczki:

 
 Następna lekcja to konik, ciekawe jak mi wyjdzie .


Pozdrawiam serdecznie-Mięta

czwartek, 8 sierpnia 2019

247. Książki w Lipcu.

Witam :)

  W   lipcowym wyzwaniu  "Trójki e-pik"  u Sardegny , takie były wytyczne :
1- palcem po mapie
2z polityką za pan brat
3- książka napisana w oryginale w nietypowym języku (nie po polsku, niemiecku, angielsku, francusku, rosyjsku)

Oto mój wybór: 1. 
 "Zapiski(pod)różne "-Martyna Wojciechowska

   Książka zawiera kilkanaście dłuższych notatek z podróży do różnych krajów. Każda jest o czym innym i troszke inny kraj przybliża. I tak "Kult kapcia" dotyczy  japońskiej manii  zmieniania kapci w zależnosci od pomieszczenia, są więc kapcie hotelowe do chodzenia po tamtejszych korytarzach, łazienkowe(tylko do użytku w łazience) ale również restauracyjne, pomylenie kapci to wielki nietakt. A w pokojach chodzi sie boso ;) 
  Równie interesujące są zapiski zatytuowane "Po prostu cuy" dotyczą jedzenia i dowiadujemy się,że w Ekwadorze jadają świnki morskie :(
  Natomiast  "Kanon urody" w skrócie opowiada o tym, że w  krajach rzadko odwiedzanych przez turystów są zupełnie inne wytyczne urody niż myślą Europejczycy. Książeczka nie jest jakas duża, 194 strony wielkośc zeszytowa. Czyta sie ją bardzo szybko i jest mega ciekawa :) 



2. 
"Kamerdyner"-Wil Haygood (Prawdziwa histora czarnego służącego białych prezydentów)

Fascynująca historia przemian amerykańskiej kultury od czasów segregacji do prezydentury Baracka Obamy widziana oczami czarnoskórego pracownika w Białym Domu.


     Will Haugood w 2008 roku był jednym z dziennikarzy relacjonujących kampanię wyborczą senatora Barack'a Obamy. Miał wtedy przeczucie, że on wygra te wybory.
A skoro je wygra, to on Will musi znaleźc kogoś z czasów segregacji rasowej, kogoś kto pracował w Białym Domu i dowiedzieć się, co ten doniosły moment w histori  Ameryki znaczy dla tej osoby.  Przełożony Haugooda bardzo się ździwił lecz się zgodził na szukanie jakiejś widmowej postaci.  Dziennikarz szukał, szukał aż znalazł i nie żadne widmo a żyjaca osobę -Eugene'a Allena.
 I tu zaczyna sie historia kamerdynera, trochę jakby wywiad. Eugen zaczął pracować w Białym Domu  od 1952 roku, za prezydentury Harry'ego Trumana, pierw w pokoju kredensowym, później jako pełnoprawny kamerdyner. Przy Pensylwania Avenue 1600 przepracował  trzydzieści cztery lata, pracował dla ośmiu prezydentów i nigdy nie opuścił ani jednego dnia pracy. Książka zawiera wiele wspomnień i bardzo dużo zdjęć z prywatnych zbiorów pana Allena. 
   20 stycznia 2009 roku Eugene Allen uczestniczył- na specjalne zaproszenie prezydenta- w historycznym zaprzysiężeniu  Baracka Obamy, pierwszego czarnoskórego prezydenta stanów Zjednoczonych. 
Kamerdyner ośmiu prezydentów zmarł 31 marca 2010 r w szpitalu adwentystów w Waszyngtonie przeżywszy 91 lat.
   
   W książce zamieszczono też kilka zdjęć z kadrów  fimu nakręconego na podstawie tej historii.
Wil Haygood jest współproducentem filmu "Kamerdyner"






3.
"Sztukmistrz z Lublina"- Isaac Bashevis Singer- (napisana w oryginale w języku  jidysz)Polski i amerykański pisarz żydowski tworzący głównie w języku jidysz, dziennikarz. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1978. 

  Bohaterem jest około czterdziestoletni Jasza Mazur- żyd, jednak nie prowadziwie bogobojny. Brody nie nosił, do synagogi chodził tylko dwa razy w roku, w wielkie święta i to tylko wtedy gdy był w Lublinie. Mimo, że był majętnym człowiekiem  nie był szanowany przez swoją społeczność. Był sztukmistrzem. Miał żone Esterę, ale nie mieli dzieci.Większą część roku spędzał na wojażach po kraju niż w domu.  Oczytany, inteligentny, sprytny i zuchwały potrafi sobie zjednywać ludzi z różnych środowisk.  Znał nawet wielu ludzi z bractwa złodziei. Jest też próżny, ma kilka kochanek. Z tego powodu bardzo często kłamie. Mimo to uważa się za porządnego człowieka. I ciągle mu mało i ciągle się nudzi. I często sam sobie zadaje różne pytania, ma watpliwosci co do swojego postępowania, jednak nie zamierza nic zmienić. Gdy poznaje Emilię, wdowę po profesorze, zupełnie traci dla niej głowę, gotów jest nawet popełnić przestępstwo.... 

 Jednak los ma to do siebie, że jest nieprzewidywalny i z Jaszą tak się stało, że pewne wydarzenia doprowadziły go do stanu udręki psychicznej. Za wszystko co złe nie wini jednak siebie tylko fakt, że twierdził iż jest ateistą i odszedł od wiary ojców. I następuje zmiana w człowieku... 

  Według mnie "Sztukmistrz..." to dramat nie tylko głownego bohatera ale i kobiet, które go kochały.






Pozdrawiam serdecznie-Mięta