piątek, 7 czerwca 2019

243. Motylki

Witam:)

   W przerwie od igiełki i stawianych nią krzyżyków,  wykonałam szydełkiem motylka. A dokładnie sztuk kilka :)
 
Moje motylki zgłaszam na #59 spotkanie Cyklicznego Szydełka  na blogu DIY czyli zrób to sam


Chciałam też pokazać karteczki z majowej wymianki zwierzęcej u Lidzi (Czarna Dama)


taką wysłałam :
 
taką dostałam:
 ta karteczka jest mega duża-rozmiar A4 :)

I zrobiłam jedną karteczkę trapezową, jako dodatek do prezentu, gdy córka szła na urodziny do koleżanki. 
    Niestety na żadnym ze zdjęć nie widać, że literki i baloniki błyszczą. 
Trudno,zdjęć jak widać nie umiem robić. Karteczkę zrobiłam dzięki instrukcji  u Ewinki . 

Pozdrawiam serdecznie -Mięta :)

piątek, 31 maja 2019

242. Na ostatnia chwilę.

Witam:)

   Z braku czasu i spóźnień z zeszłego miesiąca, znowu nie ze wszystkim się wyrobię. Na ostatnią chwilę wrzucam kilka drobiazgów.
Pierw u  Reni , w zabawie :
 
   Miało być kolorowo, jak to w maju. Ponieważ w tym roku nie mam kwiatów na balkonie, wymyślilam sobie papierowe kwiaty w pewnej kompozycji. Jednak nie zdążyłam ... Więc pokażę trochę, żeby było że chciałam... 
Część moich kwiatków :

Następny w kolejce jest malutki hafcik w ramach zabawy  u Kasi (xgalaktyka2)
 
wygląda tak :


 Wzorek mam dzięki uprzejmości Eluni z bloga: Papier i nitki . W rzeczywistości choineczka posiada jeszcze jedno "piętro" ale wtedy byłaby za duża (kanwa ma duże kwadraciki). Elu bardzo dziękuję :)

Pozdrawiam serdecznie-Mięta 

241. Trójka e-pik w maju

Witam :)
 Majowe propozycje książkowe w wyzwaniu u Sardegeny  były następujące :
1. List do Ciebie
2. poczet królowych polskich/europejskich
3. książka z liczbą w tytule

Moje wybory według tych wytycznych to:
1.

  "Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy"

 

   Książka ta,  jak tytuł wskazuje jest zbiorem listów pomiędzy poetką a prozaikiem. Listów szczególnych, bardzo osobistych, miłosnych. Dotyczy osób dojrzałych, jak to się mówi obecnie w średnim wieku. Ona 40+,  on dziesięć lat starszy.  Wybrana korespondencja pochodzi z okresu dziewiętnaście lat. Od kwietnia 1966 do października 1985. Byli ze sobą mentalnie ciągle dzięki tym listom, choć często bardzo długo się nie widzieli,np.gdy przez pół roku Wisława przebywała w sanatorium Kornel odwiedził ją kilka razy i to nie bez problemów. Oboje bardzo dużo tez podróżowali.Zdarzało się ,że listy Wisławy goniły Kornela po różnych miejscowościach . Filipowicz urządzał spływy kajakowe Wisłą, w których brali udział jego przyjaciele i rodzina, np. Tadeusz Różewicz, Julian Przyboś, Artur Sandauer czy Jonasz Stern Pisarz interesował się także wędkarstwem, co widać bardzo często w jego listach do Wisławy. Niektóre "listy" są króciutkie zaledwie dwa zdania napisane na kartce pocztowej. Mimo to, z tych słów wyziera uczucie. Często oboje ujawniali niespotykany humor pisząc do siebie jako fikcyjne postacie. Między innymi są to hrabina Helojza Lanckorońska i jej oddany plenipotent Eustachy Pobóg-Tulczyński. Zakochana służaca Rózia , czy listy od kotów. Często do listów Kornel dodawał rysunki zrobione na kolanie długopisem, a Wisława robiła w swoich wyklejanki. Wsród listów przebija się też szara rzeczywistosć PRL-u. Zwykłe codzienne problemy, choroby swoje czy znajomych. Absurdy biurokracyjne, kartki na wszystko...Telefoniczna rozmowa między Krakowem a Zakopanym jest nie lada wyzwaniem.... 
    Byli ze sobą do śmierci Filipowicza.I co ciekawe, nigdy razem nie mieszkali. Wydawcy tego zbioru listów nazywają Kornela Filipowicza „jednym z najważniejszych polskich prozaików i (co chyba najistotniejsze) największą miłością w życiu Poetki”. Po jego śmierci napisała wiersz"Kot w pustym mieszkaniu."

   Wiersze Szymborkiej znam, jeden bardzo lubię(Nic dwa razy) natomiast, co aż wstyd przyznać zupełnie nic nie czytałam z twórczości Kornela Filipowicza. Po "Listach" jestem ciekawa o czym i jak pisał.

2.

  "Wilczyca z Francji"

 

Nie czytałam wcześniejszych części. To piąta część całego cyklu, co w tym przypadku przeszkadza jeśli się nie czyta po kolei. Historia ma to do siebie, że żeby coś było dobrze zrozumiane powinno się czytać  w kolejności hronologicznej, wtedy wiadomo co z czego wynikło i dlaczego.  Inaczej jest jakiś haos. Jednak wróćmy do książki.

   We Francji panuje król Karol IV zwany Pięknym, niezbyt bystry władca, niemajacy swojego zdania , w rzeczywistości władza leży w rękach jego stryja-Karola de Valois. Powieść jednak dotyczy jego siostry, królowej angielskiej , Izabeli i zbiega z londyńskiego więzienia Tower, Rogera , przywódcy rebelii wymierzonej przeciw Edwardowi II, jej mężowi. To własnie Izabelę nazwano później Wilczycą z Francji.  Mimo, że Izabela urodziła  Edwardowi II czwórkę dzieci, była przez niego ciągle poniżana. Pogardzał nią na oczach całego dworu, ostentacyjnie okazując miłość swojemu faworytowi .  Gdy poparcie dla króla drastycznie spadło po klęsce, jaką poniósł w wojnie ze Szkocją, oraz po wyniesieniu do najwyższych urzędów  kochanka, Hugona Despensera Młodszego Izabela postanowiła walczyć o swoje, a dokładnie o to by jej syn Edward III został królem, nie przebierajac w środkach dążąc do celu. 

Akcja powieści w przystępny sposób przybliża spory fragment z histori Francji i Angli, pokazuje powody  wybuchu Wojny Stuletniej. 
 Mimo,że nie za bardzo lubię ksiażki historyczne, to w tej autor w ciekawy sposób nakreśla bohaterów. Od początku Edward II wywoływał moją niechęć by pod koniec wywołać współczucie. Natomiast Mortimera na początku podziwiałam dopóki kochał królową miłością czystą, ale potem gdy został jawnym jej kochankiem majac w nosie żonę i jedenascioro dzieci przestał mi się podobać.  
    Na wzmiankę zasługują też postacie drugoplanowe. Na przykład hrabina Mahaut d’Artois , postać kontrowersyjna i budząca strach, znana była z intryg i podejrzewana o otrucie między innymi:
  • Karola de Valois (brat Filipa IV Pięknego),
  • króla Ludwika X Kłótliwego i jego syna z drugiej żony Klemencji Węgierskiej -Jana I Pogrobowca .
  • nienawidziła Królowej Izabeli, miała ku temu osobiste powody.                                                                                                                                                                                                           Książka godna polecenia , przede wszystkim czytana w cyklu i dla tych co lubią tego typu powieści.
  3. 

    "Dziesięciu Murzynków"


środa, 29 maja 2019

240. Majowe hafciki.

Witam :)

Dziś będzie o hafcikach .

Splocika w maju , do interpretacji za pomocą haftu takie ukazały się przysłowia :

1. Jeżeli Cię wilk zaprasza, idź do niego, ale zabierz ze sobą psa. 
2. Kwiat pachnie, gdy rozkwita, nie wówczas, gdy usycha. 

oczywiście chodzi o zabawę-  "Hafty i przysłowia 2 seria" :)

  Oba bardzo mi się podobały, ale że nabrałam sobie za dużo na raz na głowę, to okazało się,
 że się nie wyrabiam ostatnio z czasem. Więc tylko jedno przysłowie wybrałam a mój wybór padł na numer jeden.

 Wilk, wilkiem pozostanie zawsze czy to w ludzkiej czy w owczej skórze. Zawsze może być niebezpieczny i dlatego zamiast jednego to mam trzy pieski do obrony, o takie :
 
**

  Kolejny hafcik, który chciałabym pokazać jest  trzecim już zajączkiem z  SAL wielkanocny
 zorganizowany u Tereski , i prezentuje się tak :
Na razie tyle :)
Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)


poniedziałek, 13 maja 2019

239. Kwietniowy zajączek.

Witam :)

    Ciąg dalszy zaległości kwietniowych;)
lutym Terska zaproponowała Sal Wielkanocny, na który składa się osiem haftowanych zajączków.
Mój pierwszy zajaczek jest tutaj . Nie został "podpiety"u Tereski, poniewaz zupełnie o żabce zapomniałam. Natomiast kwietniowemu jakoś się nie śpieszyło...ale już jest. I dzięki uprzejmości Tereski, która wydłużyła czas na haft, zajączek będzie z innymi w grupie :)
Zdjęcia kiepskie, szaro i deszczowo już drugi dzień .

Pozdrawiam serdecznie -Mięta :)

poniedziałek, 6 maja 2019

238. Zaległości kwietniowe.

Witam:)

       W kwietniu niestety nie zdążyłam ze wszystkimi zabawami, czasem tak bywa. Będę po trochu nadganiać.
    Pierw chciałam pokazać świąteczny hafcik w ramach zabawy u Xgalaktyki2 . Skończyłam go w weekend majowy i w zasadzie mogłabym  go podpiać pod majową żabkę, ale to chyba by było małe oszukaństwo.
 Bez kreseczek: 
I skończony:
                                                                                                                 
Mam też z sal'owym zajączkiem, tam mi jeszcze ciut zostało, pokażę go na dniach.

***
    Następne zaległości są książkowe.
W ramach wyzwania "Trójka-e pik" , o którym pisałam tutaj  doczytałam :
jako 2. Książka z motywem sztuki  - "Pasja życia" Irving Stone
 Jest to powieść bigraficzna o Vincencie van Goghu. Poznajemy go jako młodzieńca lat dwadzieścia jeden pracującego jako sprzedawca w galeri sztuki z dobrymi zapatrywaniami na przyszłość i szaleńczo zakochanego w pewnej pannie Urszuli. Niestety owa panna nie odwazejemniała tego uczucia wcale. A wręcz jej odmowa doprowadziła do załamania młodego człowieka i skierowaniem go na ciężko wyboiste drogi przyszłości.
     Książka ta podzielona jest na rozdziały, z których każdy jest zatytuawany miejscami aktualnego zamieszkania przez Vincenta. I tak poznajemy go w Londynie, aby później obserwować jego życie w nędzy wśród górników w Borinage gdzie pracował jako kaznodzieja. tam zaczyna rysować. Choć znał biegle klka języków obcych  nie miał żadnego wykształcenia plastycznego. Pierwsze jego prace są w mrocznych,burych kolorach. Póżniej będzie Haga i Nuenen, potem Paryż. Miasto sztuki, mekka malarzy. Vincent poznaje wielu słynnych ludzi z tamtego okresu między innymi Emila Zolę,Paula Cezana ..interesuje się impresjonizmem, obserwuje innych malarzy, szuka swego stylu,ciągle ćwiczy. 
   Jego rysunki i obrazy były zawsze inne, inne niż zakładały owczesne szkoły czy moda. Ludzie wtedy nie mogli ich zaakceptować, nie rozumieli ich przesłania. Nawet malarze od których starał się uczyć mówili"czy doprawdy jesteś tak nieudolny, Vincencie, że nie potrafisz odtworzyć jasno i wyraźnie jednej linii?"  Vincent jednak postanowił wyjechać z Paryża,szukał miejsca gdzie powietrze będzie tak przejrzyste jak w japońskich sztychach i gdzie bedzie tylko słońce. Miał zamiar wyjechać do Afryki, jednak wybrał Arles. To tam obciął sobie ucho , i tam namalował słynne "Słoneczniki". I również tam zaczęto podejrzewać u niego początki choroby psychicznej. 
   Dzięki pisarzowi możemy w pewnym sensie obserwować  zmagania Vincenta z życiem
 i samym sobą. Jego ciagłą samotność, brak zrozumienia i miłości,
której tak pragnął. Jego bezsprzeczny geniusz na granicy szaleństwa, dziecinna wręcz wiara w dobro. I bezwarunkową braterską miłość i wsparcie aż do ostatnich dni. Gdyby nie Teo, młodszy brat Vincenta, prawdopodobnie umarłby, zapomniany w nędzy i z głodu . 
Według mnie tylko dzięki niemu , współczesny świat może nadal podziwiać pełne słońca, słoneczniki.

jako  1. Ciało w roli głównej (książka z częścią ciała w tytule) - "Upiorna dłoń" Jonathan Carroll 

 


   Jest to zbiór opowiadań ,sporo z nich można zaliczyć do fantastki. 
Każde opowiadanie jest o czym innym. Jednak wszystkie łączy przemijanie , delikatnie lub mocno zauważalna śmierć. Wyciąga na światło dzienne mroczną stronę ludzkiej natury. W specyficzny sobie groteskowy sposób. 
      Jedno z opowiadań "Mój zundel" opisuje człowieka, dość zamożnego, który w imię przyjażni godzi się zaopiekować psem swojej przyjaciólki przez kilka miesięcy. Jest to bardzo rzadka rasa, wokół której narosła legenda jakoby gdy skończą sześć miesięcy wyczuwały wilkołaki. Oczy tych piesków robią się wtedy jaskrawożółte...
       Natomiast w opowiadaniu "Pokój Jane Fondy" mamy obraz współczesnego piekła i diabła w garniturze z górnej półki.

Na dziś tyle. Pozdrawiam serdecznie-Mięta


                                                  

piątek, 26 kwietnia 2019

237. Jeden krzew.

Witam :)

   W kwietniowym zadaniu u Splocika dotyczącym interpretacji przysłowia za pomocą haftu, takie były propozycje:

1. Honor nie kapota, nie zmyjesz zeń błota.
2. I na starym krzaku róże kwitną.

    Wybrałam przysłowie nr 2.  Miałam zamiar wyhaftować krzew dzikich róż, ponieważ one rosną sobie często gdzieś na nieużytkach wiele, wiele lat i czasem połowa krzewu już jest uschła, a i tak wyrastaja nowe pędy które kwitną.  Haft, który znalazłam był jednak za duży jak na moje możliwości.
Na fotce róża pomarszcona(Rosa rugosa) 


 I w końcu wybrałam taki wzorek: 
 Będzie to kolejna zakładka :)


Pozdrawiam serdecznie-Mięta :)

środa, 17 kwietnia 2019

236. "Trójka e-pik" w kwietniu.

Witam:)

Mam ostatnio problemy z tytułowaniem wpisów, słaba wyobraźnia chyba... 

W marcowym wyzwaniu"Trójki e-pik" przeczytałam:
"Opowieści o Johnnym Maxwellu",
"Uwięzieni w raju" i "Szpiedzy w Warszawie"

W tym miesiącu na blogu książki Sardageny , w wyzwaniu"Trójka e-pik" takie są propozycje :

1. Ciało w roli głównej (książka z częścią ciała w tytule) 
2. Książka z motywem sztuki
3."Dom, mój dom", czyli książka z "domowym" hasłem w tytule (okno, dach, drzwi, pokój itd.) 




   Mój wybór książek, mieszczących się w wyżej wymienionych wytycznych jest następujący :
1. "Upiorna dłoń"- Jonathan Carroll 
2. "Pasja życia"- Irving Stone
3. "Pokój nr 10"- Ake Edwardson

 I jakoś tak się zdarzyło, że w bibliotece pierw znalazłam książkę nr.3. 
Więc będzie od końca ;)

   "Pokoj nr 10"  , książka która  jest siódmą częścią o poczynaniach niejakiego Erika Wintera, komisarza z policji w Göteborgu. Tytułowy pokój, mieści się w  hotelu, o niezbyt ciekawej renomie mieszczącym się w pobliżu dworca głownego, w wyżej wymienionym mieście. Znaleziono tam ciało młodej kobiety. Pierwsze podejrzenia o samobójstwo okazują sie błedne, było to zdecydowanie morderstwo. Erik Winter prowadząc śledztwo, przypomina sobie pierwszą swoja sprawę, która dotyczyła zaginięcia pewnej kobiety i była  związana z tym samym pokojem osiemnascie lat wcześniej. Kobiety nie udało się przez te lata odnależć. Pracując nad obecnym śledztwem ciagle przypomina mu się tamto.  Męczy go niewyjaśnione przeczucie, że wtedy coś przegapił. Ma wrażenie, że teraz też czegoś nie zauważają, a co jest tuż przed nimi. Na tym jednym morderstwie jednak się nie kończy, dochodzi do innych. Co je łączy? Czy wydarzenia z przeszłości mają jednak jakieś znaczenie ? Czy komisarz Winter rozwiąże zagadkę? 
  Opisana historia jest bardzo ciekawa, nie tylko mamy do czynienia z morderstawami i próbą znalezienia winnego ale też równocześnie jesteśmy świadkami  różnych rozterek  bohatera  i skomplikowanych powiązań między osobami  uwikłanymi w śledztwo.

    Nie czytałam wcześniej żadnej pozycji tego autora i nie wiem czy wszystkie są w taki sam sposób zbudowane. Męczyło mnie trochę takie mieszanie; rozmyślania do ważnych wzniosków dążą, jakieś napięcie się tworzy i nagle ni z gruszki ni z pietruszki trafiamy w  przeszłość.  Krótkie, urywane czasem zdania. Dialogi bazujące na skrótach myślowych,  oj muszą się znać te osoby "od podszewki", żeby tak rozmawiać. To wszystko budziło u mnie  jakiś niewyjaśniony niepokój, były chwile że nie miałam zamiaru wcale kończyć ...  ale ciekawość wygrała. Mimo wszystko polecam tę książkę .W końcu  wszystko się wyjaśnia, tylko według mnie nie tak całkiem.  

To tyle na dziś :)
Pozdrawiam serdecznie-Mięta

niedziela, 31 marca 2019

235. Trochę tego i owego.

Witam:)

Dziś jest ostatni dzień marca, więc na ostatnią chwię pokazuję dwie prace.

Pierwsza dotyczy :

Hafty i przysłowia -seria 2 .  Na marzec Splocik takie wybrała przysłowia:

1. Fortuna kołem się toczy; temu tyłem, a temu zajrzy w oczy.
2. Gdzie bocian na gnieździe, tam piorun nie uderzy.


Ja wybrałam przysłowie nr.1.

 Pamiętacie ?
"....O szczęście trzeba grać vabank, vabank, 
Z fortuną tak to zwykle bywa,
Kto nie naraża nigdy się na szwank, 
Ten głównej stawki nie wygrywa 
Vabank o szczęście trzeba z życiem grać,
Bo ono kpi z ostrożnych graczy.
Fortunę trzeba dużą stawką brać
Z tą panią nie da się inaczej. ..." 

  
  Chyba każdy kojarzy te słowa, to fragment piosenki  filmu "Vabank II"
Jednak mi nie o kasiarzy chodzi. Pierwsi na myśl przyszli mi bowiem dawni odkrywcy, poszukiwacze przygód i piraci. Im bowiem pani Fortuna musiała sprzyjać, a jak się od nich odwróciła mogli stracić wszystko, łącznie z własnym życiem. Dlatego moja interpretacja haftem wyglada tak: 
 

Mapa, która mogła doprowadzić do fortuny, a gdy była zła- na manowce :) Obecnie mapy też są ciągle potrzebne, może nie koniecznie w takiej postaci , jednak są :)

***

Druga praca  dotyczy zabawy- " Polszczyzna i rekodzieło" . Na marzec Renia podała taki temat:

Wyrwał się jak Filip z konopi 
    Renia dotarła do źródeł tego powiedzenia, z którego wychodzi, że filipki to była kiedyś nazwa zajęcy. Jednak zazwyczaj chodzi o coś nagłego, niespodziewanego, nie w czasie i nie na temat. W każdym bądź razie mi się tak zawsze wydawało.
    Moje filipki wcale nie chciały z tej konopi wyleźć, siedziały tam i siedziały . W końcu wylazły i coś ze sobą przyciągnęły.......ewidentnie im się święta pomyliły ;)

 

  Zajączki zrobiłam z kordonka Maxi, ten jaśniejszy to nr.6378 , a ciemniejszy zajączek z kordonka , który dostałam kiedyś w prezencie i był bez numeru.Zrobione na podstawie tego filmiku :
 

Banerki do zabaw na pasku z prawej:)

Pozdrawiam serdecznie -Mięta :)

Ps:

   Niestety z jedną sprawą nie zdążyłam. Zawaliłam zupełnie temat dotyczący szydełka tunezyjskiego:(   
  

piątek, 29 marca 2019

234. Postępy w czytaniu :)

Witam:)

    Tym razem będzie  o książce :)

"Uwięzieni w raju"- autor Mitchell Zuckoff.  Książka opisuje prawdziwych ludzi i autentyczne wydarzenia.
     13 maja 1945 roku, gdy jeszcze trwała wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Japonią na Pacyfiku, doszło do pewnej katasrofy lotniczej.  Amerykański samolot wojskowy lecący nad Nową Gwineą rozbił się w nieznanym nikomu rejonie zamieszkałym przez plemiona, które nie widziały jeszcze białego człowieka. Było bardzo duże prawdopodobieństo, że byli oni kanibalamil. Na pokładzie znajdowaly sie dwadzieścia cztery osoby, w tym dziewięć kobiet. Lot był zaplanowany na około trzy godziny.  Prawdopodobnie w wyniku jakiegoś błędu pilota lub usterki technicznej samolot uderzył w gęsto porośnięte zbocze góry. Siła uderzenia była na tyle silna, że odpadły oba skrzydla, a ogon sie oderwał i wszystko stanęło w płomieniach...
    Gdy Gremlin Specjal(nazwa samolotu) nie powrócił do bazy o planowanym czasie, rozpoczęły się poszukiwania. Przeczesano z powietrza całą wyspę, jednak padający przez trzy dni deszcz skutecznie utrudniał poszukiwania. Na dodatek Gremlin był pomalowany w barwy ochronne co sprawiło, że był niewidoczny wśród gęstej roślinności (Baza znajdowała się na wybrzeżu i nosiła nazwę Hollandia, w której generał Douglas MacArtur, głownodowodzący wojskami alianckimi na Pacyfiku, umieścił kwaterę głowną, zanim przeniósł sie na filipiny). Poszukiwania trwały...
  Tymczasem z wraku płonącego samolotu udało się wydostać  kilku osobom. Jednak z powodu ciężkich obrażen przeżyły tylko trzy.  Porucznik Jon McCollm(poparzenia rąk), sierżant Kenneth  Decker( otwarta rana głowy i złamana ręka) i kapral Margaret Hastings(poparzone pół twarzy,stopy i łydki)...

   Na poczatku myślalam, że będzie to choć trochę akcja przygodowa, oczywiście straszna katastrofa na poczatku, ale może póżniej...Jednak nie, jest to bezsprzecznie literatura faktu. Autor jest  profesorem dziennikarstwa, finalistą nagrody Pulitzera za dziennikarstwo śledcze więc nic dziwnego, że z taką dokładnością starał sie wszystko dokładnie opisać. Książka zawiera dużo zdjęć osób  występujących w tej histori. Byłam pod ogromnym wrażeniem śledząc poczynania rozbitków, gdy ranni, głodni,wycieńczeni i przemoczeni do cna, idą na przód by znaleźć choć kawałek odkrytej przestrzeni, by samoloty mogły ich zobaczyć. Nie poddawali sie mając nadzieję na ratunek. Groziła im śmierć z głodu. Pani kapral w ranach poparzonych nóg rozwinęła sie gangrena, co groziło stratą nóg.Śmierć z rąk tubylców też była możliwa...
    Bardzo ciekwe jest dodanie gdzie niegdzie prawdziwych notatek z dziennika pani kapral. To co wtedy czuła, co myślala... Interesujące jest zderzenie dwóch cywilizacji. Człowieka z epoki kamiennej z "białymi duchami". Wierzenia ludu z doliny, ich obyczaje, ich wojny, ich codzienne życie.
    Odzielnym jakby etapem jest sama akcja ratunkowa.Ciekawe informacje na temat filipinskich spadochroniarzy. Ile  pracy  i działań logistycznych wymagała ewakuacja tych trzech osób i odwagi ludzi, którzy się do tego sami zgłosili.
Autor nadmienił również o powojennych  losach trójki rozbitków.
 

   Mitchell Zuckoff jak na prawdziwego dziennikarza przystało podczas pisania swej książki szukał nie tylko informacji, ale też i żywych ludzi. Ponad sześćdziesiat lat po katastrofie dotarł do jedynego żyjącego  amerykańskiego uczestnika tych wydarzeń. Był nim: Kapitan C.Earl Walter Junior-dowodzący wtedy filipińskimi spadochroniarzami, dzięki niemu powstała ta książka.

książka przeczytana w ramach -  wyzwanie "Trójka e-pik" 
jako punkt 2-książka z motywem katastroficznym

Pozdrawiam serdecznie -Mięta:)






niedziela, 24 marca 2019

233. Wszystko czerwone

Witam:)

      Joanna Chmielewska napisała kiedyś świetną ksiażkę "Wszystko czerwone".
 Dziś nie będzie jednak o książce, a o "Czerwonej kopercie". 
   W lutym zapisałam się na zabawę wymiankową
Lidzi (Czarna Dama)  Ja powkładałam do koperty takie czerwoności :
 

A otrzymałam takie:) 

  

Tutaj-Czerwone koperty  można zobaczyć  zawartości kopert innych uczestniczek zabawy :)
***

Do końca tego miesiąca są zapisy na kopertę "z jajem". Banerek z odnośnikim na pasku z prawej.
 

Pozdrawiam serdecznie- Mięta :)

czwartek, 21 marca 2019

232. Pisanki :)

Witam:)

     Dziś będzie krótko.
W marcowych karteczkkach u Ani  nadal obowiązują trzy wybrane kolory z palety + jedzonko :)
Najbardziej z Wielkanocą, z produktów spożywczych, kojarzą mi się pisanki, mazurki i cukrowe baranki. Mazurka jakoś znaleźć nie mogłam, baranek to ewidentnie zwierzątko, więc zostały tylko pisanki. Wybrałam kolory: zielony, brązowy i fiolet, widać ciut białego .
Zrobiłam taką prostą karteczkę:
 
i banerek :
 
To tyle na dziś. Idę wziąć leki i z powrotem do łóżka.

Pozdrawiam serdecznie- Mięta :)

poniedziałek, 18 marca 2019

231. Zajączek i choineczka .

Witam:)

     Długo,długo nic, a dziś aż dwa wpisy :)

     W Lutym zapisałam się u Tereski na SAL wielkanocny. Wyszywamy zajączki :) Zajączków jest osiem, po jednym na miesiąc, kolejność dowolna. Mój zajaczek kolorami trochę odstaje od orginału. Mocno się pochorowałam, w końcu dziś dostałam antybiotyk. Nie mogłam jechać do centrum, a w okolicy same jakieś resztki mulin mają. I tak mam kolorki numer przed lub numer po, po tym który powinien być :(  Może Tereska mimo to zaliczy? Tak wygląda mój pierwszy zajączek,  z samego końca wzięty.
 

Sponsorem wzoru, który wyszywamy w trakcie zabawy jest Firma Coricamo. 

Tutaj  są marcowe efekty :)

***
     Drugim hafcikiem, który chcę pokazać jest maleńka choineczka, wyszyta w ramach zabawy Choinka 2019 u Xgalaktyki

Pozdrawiam serdecznie- Mięta :)

230. Tomiszcze .

Witam:)

  Dziś będzię książkowo, a raczej tylko o jednej książce.
 Tytułowe tomiszcze, to "Opowieści o Johnym Maxwellu"- Teerego Pratchett'a (629 stron)


   Na treść ksiażki składają się trzy opowieści, w których głównym bohaterem jest tytułowy John. Jest to dwunastoletni chłopiec mieszkajacy w  małym angielskim miasteczku Blackbury.

   Pierwsza opowieść "Tylko Ty możesz uratować ludzkość" dotyczy niby zwykłej gry komputerowej pod takim właśnie tytułem. Nadmienić trzeba, że chodzi o komputery z lat 90-dziesiatych ubiegłego wieku ;) Gra ,w której jest się pilotem kosmicznego myśliwca, ostatnim obrońcą stojącym między Obcymi a Ziemią.  Grę tę John dostał od swego przyjaciela Woobblera, który znany był z hakowania każdej gry, a im wydawała się trudniejsza tym lepiej. Z powodu zawirowań w rodzinie John mógł grać ile chce i w zasadzie kiedy chce, zdarzało mu się nawet grać tak długo, że usypiał nad klawiaturą. Pewnego dnia nagle jest coś nie tak, Obcy z gry nie chcą już walczyć, chcą się poddać ,chcą wrócić do domu.... John poznaje pewną dziewczynkę, która tak jak on zauważyła dziwną zmianę w grze, jednak na początku była pewna, że  to wada fabryczna.
   Śledząc poczynania Johnego poznajemy rasę obcych , dla których ich istnienie jest jak najbardziej prawdziwe, a Chłopiec jest wybrańcem z ich legend. Nastolatek natomiast nie jest do końca pewien czy nie warjuje. Dorastanie w rozpadającej się rodzinie wcele nie jest ani przyjemne, ani łatwe...

   Druga opowieść "Johnny i zmarli" opowiada o tym, że  władze miasteczka chcą sprzedać teren cmentarza pod nową inwestycję. Ponieważ John zaczął nagle widzieć zmarłych  jego przyjaciele zaczynają podejrzewac u niego chorobę umysłową. Jednak pomagaja mu ile mogą by cmentarz uratować. Świat zmarłych został ciekawie przedstawiony, osoby  nieżyjące nadal mają swoje zdanie  i chcą wiedzieć co się obecnie dzieje. Gdy John zanosił na cmentarz gazetę a potem radio nie przypuszczał ile tym namiesza.

   Trzecia opowieść "John i bomba" jest chyba według mnie najciekawsza. Gdy chłopiec z przyjaciółmi znajduje ranną panią Tachyon wzywają pogotowie. Po odjechaniu karetki zastanawiają się co zrobić z jej sklepowym wózkiem, pełnym niewiadomo czego i kotem Guiltym. John postanawia się zaopiekować "majątkiem "kobiety i zabiera do garażu dziadka. Pani Tachyon jest bezdomna i w tak podeszłym wieku,że dziadek chłopca pamięta ją jak chodziła po ulicach miasteczka z tym wózkiem gdy on był nastolatkiem.  John postanawia odwiedzić kobietę w szpitalu. Zabiera ze sobą Kristy, koleżankę poznaną dzięki pewnej grze komputerowej ;) Nie przypuszcza, że ta decycja doprowadzi do przeniesienia w czasie, do pewnego konkretnego dnia podczas  II Wojny Światowej.

Podczas śledzenia poczynań głownego bohatera przez te trzy opowiadania, równocześnie poznajemy jego przyjaciół:Grubego Wobblera, czarnoskórego Yo-lessa, wielkiego Bigmaca i bardzo inteligentną ,rok starszą od nich, rudowłosą Kristy.
Jest to pozycja ewidentnie napisana dla młodszych czytelników. Zabawne dialogi.Trochę dziwaczna, trochę tematy mało wykorzystane. Poczucie humoru autora przewija się z ironią.

"...Johny w takich wypadkach nieodmiennie dochodził do wniosku, że istnieją dwa rodzaje głupoty-normalna, taka jak jego, i wysoce specjalistyczna, którą ma się, tylko kiedy jest się za bardzo wypchanym rozmaitymi mądrościami."

***
Książka została przeczytana  w ramach wyzwania "Trójka e-pik"   
jako :
1-zalegająca cegła (książka powyżej 500 stron)

Pozdrawiam serdecznie -Mięta :)

środa, 6 marca 2019

229. Prośba .

Witam :)

      Dziś chciałabym prosić o pomoc dla sześcioletniego Kubusia. Kuba jest synkiem mojej znajomej. Mieszkają dosłownie jeden blok wcześniej. 14-stego lutego jak grom z jasnego nieba na rodziców chłopca spadła straszna wiadomosć. Zdiagnozowano u niego guza pnia muzgu! 
Ja wiem, że bardzo dużo ludzi choruje ostatnio na choroby nowotworowe, i równie dużo dzieci. Niestety ja nie mogę pomóc tak jakby chciała, ale może  znajdą się osoby, które się na przykład jeszcze nie rozliczyły z podatkam i zechciałyby przekazać 1% .
 "...jedyną szansą jest  współpraca z nowo otwartą kliniką w Zurichu. To w tej chwili jedyne miejsce na świecie, gdzie lekarze mogliby się podjąć zrobienia biopsji guza. Leczenie za granicą daje szansę na terapię lekiem ONC201, który jest obecnie w fazie badań klinicznych, a w dłuższej perspektywie szansę na bardzo kosztowną terapię w Monterey. "
Banerek na pasku bocznym od razu przekierowuje do strony fundacji.

Pozdrawiam serdecznie-Mięta

wtorek, 5 marca 2019

228. Nadchodzą książki trójkami :)

Witam:)

    Tak naprawdę książki nie nadchodzą, ale już nadeszły :) No, nie zupełnie tak dosłownie ;)
Ostatnio szukając ciekawych książek na  LC, zajrzałam na blog książkowy (prowadzi również  robótkowy) do Monotemy  I idąc za ciosem, od niej do Sardegny  I tutaj już od początku tego roku trwa:  Wyzwanie "Trójka e-pik".   Gdzie właśnie "książki trójkami chodzą" :)  Celem jest,  tu cytuję :

" Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści." 

  Moim celem osobistym jest pogonienie tego wstrętnego lenia, który od ponad miesiąca wszystko mi utrudnia :( 
Mało prawdopodobne, bym dała radę uzupełnić poprzednie miesiące, więc zaczynam od teraz. 
Do przeczytania w marcu: 
 1-  zalegająca cegła (książka powyżej 500 stron)
 2- książka z motywem katastroficznym

 3- książka z miastem w tytule


 Banerek wyzwania :
 i na pasku z prawej.
Mój wybór:
1."Opowieści o Johnym Maxwellu"-Terry Pratchet-, tomiszcze posiada 629 stron i leży u mnie chyba drugi rok albo lepiej, sama nie wiem czemu, ponieważ lubię książki Pratcheta. Najbardziej "Równoumagicznienie" i"Mort"
2.
3. Niania w Nowym Jorku"-Nicola Kraus, Emma McLaughlin


Dwójka na razie pusta, to co chciałam z biblioteki właśnie wypożyczona, poszukam czegoś innego. Zdjęcia dodam jutro .
Trzymajcie za mnie kciuki żebym z wszystkimi zamiarami zdązyła w tym miesiacu na czas.Oprócz książek mam jeszcze co nieco, albo raczej całkiem sporo do zrobienia :)

Pozdrawiam serdecznie-Mięta